17.08.2024, 23:54 ✶
W głowie powtarzał sobie, żeby tylko nie wyglądać na zmartwionego, nie zamierzał jej dokładać jeszcze, ale to w sumie był prawda, ze martwił się o nią. Przecież ostatnio jak ją widział to wszystko było w porządku - umysł Thomasa potrafił mu płatać figle nie gorsze niż on sam. W swojej głowie miał już chyba z dwadzieścia różnych scenariuszy co do tego co takiego się wydarzyło. Ale dobrze wiedział, że nawet w najgorszych przypadku to będzie dla niej - zresztą Nora też to wiedziała, mógłby znajdować się na drugim krańcu globu, ale gdyby go potrzebowała to w trymiga by się przy niej zjawił.
Skinął głową i machnął różdżką w stronę kuchni, skąd po chwili przyleciały dwa kubki z parującym nadal napojem, na razie nie oferował jej nic do jedzenia. Wątpił, żeby mogła coś przełknąć w tej sytuacji.
- Jedna herbata dla pani, proszę tylko uważać, jeszcze gorąca. - powiedział podając jej jeden z kubków, a drugi zachowując dla siebie. Na początku chciał sobie wziąć kawę, jednak szybko zdał sobie sprawę, że zapewne nie będzie jej potrzebował do tego aby się rozbudzić, w sumie to wcale nie czuł się senny. W obu kubkach więc znajdowała się zielona zaparzona z z cząstkami malin, skórką cytryny i płatkami słonecznika w swoim składzie - uwielbiał próbować nowych smaków herbat i zawsze proponował coś nowego czy przychodził z gotowymi mieszankami.
- Przestań, uniknęliśmy sprzątania - rzucił w ramach rozluźnienia, nie chciał żeby czuła się winna. - Ale to potem odwiedzę Brennę z pudełkiem pączków, to nie powinna być zła - cóż nie wyobrażałby sobie, żeby panna Longbottom była zła, przecież nie uciekli z kaprysu, Nora potrzebowała znaleźć się w miejscu, gdzie poczuje się bezpiecznie.
- Pij herbatę bo całkiem wystygnie - dodał jeszcze obserwując cały czas swoją siostrę. Niby trywialne rzeczy, ale chciał jej po prostu dać znać, że jest przy niej cały czas.
Skinął głową i machnął różdżką w stronę kuchni, skąd po chwili przyleciały dwa kubki z parującym nadal napojem, na razie nie oferował jej nic do jedzenia. Wątpił, żeby mogła coś przełknąć w tej sytuacji.
- Jedna herbata dla pani, proszę tylko uważać, jeszcze gorąca. - powiedział podając jej jeden z kubków, a drugi zachowując dla siebie. Na początku chciał sobie wziąć kawę, jednak szybko zdał sobie sprawę, że zapewne nie będzie jej potrzebował do tego aby się rozbudzić, w sumie to wcale nie czuł się senny. W obu kubkach więc znajdowała się zielona zaparzona z z cząstkami malin, skórką cytryny i płatkami słonecznika w swoim składzie - uwielbiał próbować nowych smaków herbat i zawsze proponował coś nowego czy przychodził z gotowymi mieszankami.
- Przestań, uniknęliśmy sprzątania - rzucił w ramach rozluźnienia, nie chciał żeby czuła się winna. - Ale to potem odwiedzę Brennę z pudełkiem pączków, to nie powinna być zła - cóż nie wyobrażałby sobie, żeby panna Longbottom była zła, przecież nie uciekli z kaprysu, Nora potrzebowała znaleźć się w miejscu, gdzie poczuje się bezpiecznie.
- Pij herbatę bo całkiem wystygnie - dodał jeszcze obserwując cały czas swoją siostrę. Niby trywialne rzeczy, ale chciał jej po prostu dać znać, że jest przy niej cały czas.