Zmarszczył brwi, kiedy usłyszał jej odpowiedź, na temat chłopaków. Szczególnie, Leonarda. Czyżby starszy z jego synów, nie poinformował swojej siostry o wyjeździe? Przeprowadzce?
- Leonard Ci nic nie powiedział?Wiedział, że ta dwójka niezbyt za sobą przepadała, mimo łączącej ich tej samej więzi krwi rodzinnej, ale to nie powód, aby nie informować o decyzji takiej, jak przeprowadzka. Będzie musiał porozmawiać z Leonardem na ten temat.
- Nie. Sam uprzedziłem Roberta, że dałem im wybór. Mieli wysłać mi list z decyzją. Wysłali się sami bez wstępnej zapowiedzi.
Westchnął, udzielając odpowiedzi na pytanie Scarlett. Jeden z nich postanowił pojawić się w kamienicy, pod nieobecność Richarda i Roberta, którzy byli w tamtym czasie w Irlandii. Nie wszystko da się przewidzieć.
- Mieli osobisty interes bardziej do mnie, nie chcieli rozmawiać o nim z Charlesem. Jutro mam kolejne spotkanie.
Nie zarzucał winy synowi. Mógł się starać, ale bywali klienci, co bardziej cenili sobie rozmowy z kimś bardziej doświadczonym i obeznanym w temacie, niż młodzieńcem, dopiero co rozwijającym się. Wyprostował więc odpowiedź, w stosunku do pytania Scarlett.
W przeciwieństwie do gabinetu w kamienicy w Londynie, tutaj Richard nie miał zasłanianych okien. Widok miał na własny ogród. Własny teren. Można było spoglądać do woli na otoczenie.
Obserwując jak córka podchodzi do okna, Richard zgarnął dokumenty z biurka i zaczął je porządkować, układać na jedno miejsce. Idealnie, równo. Słuchał odpowiedzi Scarlett,
- Dobrze to słyszeć.Całe szczęście, że dziewczyna pilnowała się i wyciągnęła pewne wnioski po ostatnich incydentach. Odłożył dokumenty na bok. Spojrzał na Scarlett, kiedy wspomniała o Fridzie, u której pracuje. Przejmowała się faktem, że czas tej czarownicy dobiega końca?
- Mówiła Ci, co z tym biznesem dalej, jeżeli odejdzie? Mogłabyś to przejąć, kontynuować.
Zapytał i zasugerował. Życie starszej kobiety go nie interesowało za bardzo, ale doceniał sam fakt, że pomogła znaleźć Scarlett cel w życiu. Nauczyła ją czegoś nowego. Czegoś, co pozwoli jej rozwijać się dalej zawodowo. Czy tak będzie?
Jego sugestia, odnosiła się do podjęcia samodzielnie pracy, odpowiedniemu zarabianiu na siebie, aby nie być wiecznie na jego utrzymaniu. Choć jako auror, zarabiał na tyle dobrze, że nikomu w tej rodzinie niczego nie brakowało, to jednak żyli oszczędnie. Dzieci dorosły, czas, aby doświadczyły prawdziwej dorosłości.