18.08.2024, 17:46 ✶
Nora miała ten problem (a może i szczęście, zależy jak na to spojrzeć), że Thomas wybrał sobie życie, które uwzględniało ją, Mabel i ich szczęście. Dlatego też, ani nawet przez myśl mu nie przęsło myśleć o niej jako o wrzodzie, czy być męczonym pomaganiem jej, przecież gdyby tak było zawsze mógł powiedzieć, ze dostał zlecenie w Ameryce Południowej czy Azji i wyjechać. Ale to nie było tym czego chciał obecnie - teraz czuł chęć i potrzebę być właśnie w Anglii.
- Staram się, żebyś mnie nie wyrzuciła na bruk za bycie darmozjadem - zażartował chcąc nieco rozluźniać atmosferę, aby poczuła się, że traktuje ją normalnie. Owszem zdawał sobie sprawę, że nie jest normalnie i Nora ma jakieś niesprecyzowane kłopoty, ale chciał jej przekazać, że jest przy niej i będzie w porządku, chyba.
- Myśle, że wszyscy będą szczęśliwi, nie znam nikogo komu nie smakowałyby twoje słodycze - nie kłamał co do tego, bo faktycznie nie znał nikogo kto powiedziałby że słodycze jego siostry są niedobre lub mu z jakiegoś powodu nie smakują. Miała do tego naprawdę niezły dryg.
Drgnął kiedy zaczęła wspominać, że coś zrobiła - wpatrywał się w nią przez chwilę, a jego umysł został zasypany milionem różnych scenariuszy, co takiego mogła zrobić jego siostra, że popsuła wszystko w swoim mniemaniu? Założyła się z kimś o swoją kawiarnię i przegrała? Całowała się z kimś innym na oczach Sama? Źle go zrozumiała i przegoniła gdzie pieprz rośnie? Potrząsnął głową na boki, nic z tych rzeczy nie pasowało mu do Nory i jej zachowania. Dlaczego więc uważała, że mogła popsuć wszystko? A co najważniejsze czuł pewną frustrację, bo miał ochotę wykrzyczeć co takiego się stało, nurtowało go to od samego zniknięcia z plaży.
- Nie może być tak źle, na pewno wszystko skończy się dobrze, może to tylko małe nieporozumienie - próbował ją pocieszyć. Gdyby tylko wiedział co takiego się tam wydarzyło - zapewne w tej chwili zakładałby Związek Polowań na Krogulce.
- Staram się, żebyś mnie nie wyrzuciła na bruk za bycie darmozjadem - zażartował chcąc nieco rozluźniać atmosferę, aby poczuła się, że traktuje ją normalnie. Owszem zdawał sobie sprawę, że nie jest normalnie i Nora ma jakieś niesprecyzowane kłopoty, ale chciał jej przekazać, że jest przy niej i będzie w porządku, chyba.
- Myśle, że wszyscy będą szczęśliwi, nie znam nikogo komu nie smakowałyby twoje słodycze - nie kłamał co do tego, bo faktycznie nie znał nikogo kto powiedziałby że słodycze jego siostry są niedobre lub mu z jakiegoś powodu nie smakują. Miała do tego naprawdę niezły dryg.
Drgnął kiedy zaczęła wspominać, że coś zrobiła - wpatrywał się w nią przez chwilę, a jego umysł został zasypany milionem różnych scenariuszy, co takiego mogła zrobić jego siostra, że popsuła wszystko w swoim mniemaniu? Założyła się z kimś o swoją kawiarnię i przegrała? Całowała się z kimś innym na oczach Sama? Źle go zrozumiała i przegoniła gdzie pieprz rośnie? Potrząsnął głową na boki, nic z tych rzeczy nie pasowało mu do Nory i jej zachowania. Dlaczego więc uważała, że mogła popsuć wszystko? A co najważniejsze czuł pewną frustrację, bo miał ochotę wykrzyczeć co takiego się stało, nurtowało go to od samego zniknięcia z plaży.
- Nie może być tak źle, na pewno wszystko skończy się dobrze, może to tylko małe nieporozumienie - próbował ją pocieszyć. Gdyby tylko wiedział co takiego się tam wydarzyło - zapewne w tej chwili zakładałby Związek Polowań na Krogulce.