18.08.2024, 20:32 ✶
Świeczki i Kadzidła Mulciberów
Charles obserwował rozwój wydarzeń. Leonard rzeczywiście wydawał się mieć wszystko pod kontrolą, ale nie zmieniało to faktu, że Sophie wciąż płakała. Kuzynka była najbliższą mu osobą, zaraz po bezpośredniej rodzinie, i nie czerpał żadnej przyjemności z patrzenia na jej zapłakaną twarz. A do tego miał wrażenie, że jedną z osób, które biorą udział w dyskusji, jest niejaki Laurent... zawstydził się na samo wspomnienie rozmowy, jaką z nim przeprowadził. Nie był jednak winien temu, że uległ magii mężczyzny! Nawet teraz, z odległości, czuł do niego ten dziwny, niesamowity pociąg, jakby stopy same chciały go poprowadzić w jego kierunku... a może po prostu chciał uciec od ojca.
- Nie musisz ciągle mi tego przypominać, tato. - Powiedział nieco zawstydzony, ale też zdenerwowany. - Nie jestem dzieckiem. Po prostu pomyślałem, że szybciej uspokoisz konflikt, bo Leo... to Leo. Wiesz przecież.
Leonard był osobą, która zawsze stawała po stronie rodziny, ale był też dość bezwzględny, a chwilami nawet brutalny. Charlie nie chciał, by brat napytał sobie biedy i znalazł wrogów tam, gdzie mieć ich nie musiał! Ingerencja ojca wydawała się najlepszym wyjściem.
- Od tego mamy siebie nawzajem, żeby sobie pomagać.
Charles obserwował rozwój wydarzeń. Leonard rzeczywiście wydawał się mieć wszystko pod kontrolą, ale nie zmieniało to faktu, że Sophie wciąż płakała. Kuzynka była najbliższą mu osobą, zaraz po bezpośredniej rodzinie, i nie czerpał żadnej przyjemności z patrzenia na jej zapłakaną twarz. A do tego miał wrażenie, że jedną z osób, które biorą udział w dyskusji, jest niejaki Laurent... zawstydził się na samo wspomnienie rozmowy, jaką z nim przeprowadził. Nie był jednak winien temu, że uległ magii mężczyzny! Nawet teraz, z odległości, czuł do niego ten dziwny, niesamowity pociąg, jakby stopy same chciały go poprowadzić w jego kierunku... a może po prostu chciał uciec od ojca.
- Nie musisz ciągle mi tego przypominać, tato. - Powiedział nieco zawstydzony, ale też zdenerwowany. - Nie jestem dzieckiem. Po prostu pomyślałem, że szybciej uspokoisz konflikt, bo Leo... to Leo. Wiesz przecież.
Leonard był osobą, która zawsze stawała po stronie rodziny, ale był też dość bezwzględny, a chwilami nawet brutalny. Charlie nie chciał, by brat napytał sobie biedy i znalazł wrogów tam, gdzie mieć ich nie musiał! Ingerencja ojca wydawała się najlepszym wyjściem.
- Od tego mamy siebie nawzajem, żeby sobie pomagać.