18.08.2024, 21:20 ✶
Fakt, że jego chwalenie się przeszło bez większego echa, nieco ubódł jego ego, lecz zdawał się dzielnie radzić sobie z tą raną, którą Brenna zadawała wprost jego duszy. Poprawił kołnierz płaszcza, wyprostował się i gdyby nie pozycja, w jakiej się znajdowali, może nawet założyłby nogę na nogę.
- Och, oczywiście, że chciałyby ze mną gadać! Tym bardziej, gdybyś była ze mną! - Żachnął się, wspominając centaury. Nie mógł znaleźć nawet jednego powodu, dla którego centaury miałyby odmówił mu rozmowy. Był przecież Lorenzem Remingtonem we własnej osobie. - Jeśli chciałyby mnie złapać, z pewnością nie użyłyby do tego strzał. Ech, Brenno! Tak niewiele wiesz!
Niezadowolony tryton nie pozwalał jednak dokończyć rozmowy, bo uznał, iż pokazanie im swojego niezadowolenia jest ważniejsze. Enzo nie był zbyt dobry w bronieniu się przed potworami z głębin, podniósł ramiona i krzyknął, choć nawet w połowie nie tak przerażająco, jak tryton! Dostał kijem o parę razy za dużo, przynajmniej nie upadł jak Brenna.
- Co za maniery!! - Oburzył się, jakby w ogóle to on pierwszy nie dziabnął śpiącego stworzenia kijem w bok. - Brenna, moja słodka, żyjesz?! Och, spójrz, co zrobił z moim płaszczem!!
Ślady brudnej wody i błota na nowym ubraniu były zdecydowanie powodem do rozpaczy. Szata dziewczyny, ubrudzona w dużo większym stopniu, nie miała takiego znaczenia.
- Och, oczywiście, że chciałyby ze mną gadać! Tym bardziej, gdybyś była ze mną! - Żachnął się, wspominając centaury. Nie mógł znaleźć nawet jednego powodu, dla którego centaury miałyby odmówił mu rozmowy. Był przecież Lorenzem Remingtonem we własnej osobie. - Jeśli chciałyby mnie złapać, z pewnością nie użyłyby do tego strzał. Ech, Brenno! Tak niewiele wiesz!
Niezadowolony tryton nie pozwalał jednak dokończyć rozmowy, bo uznał, iż pokazanie im swojego niezadowolenia jest ważniejsze. Enzo nie był zbyt dobry w bronieniu się przed potworami z głębin, podniósł ramiona i krzyknął, choć nawet w połowie nie tak przerażająco, jak tryton! Dostał kijem o parę razy za dużo, przynajmniej nie upadł jak Brenna.
- Co za maniery!! - Oburzył się, jakby w ogóle to on pierwszy nie dziabnął śpiącego stworzenia kijem w bok. - Brenna, moja słodka, żyjesz?! Och, spójrz, co zrobił z moim płaszczem!!
Ślady brudnej wody i błota na nowym ubraniu były zdecydowanie powodem do rozpaczy. Szata dziewczyny, ubrudzona w dużo większym stopniu, nie miała takiego znaczenia.