Prychnęła słysząc jego odpowiedź. - Ty, darmozjadem? Dobre sobie. - Może za rzadko mówiła mu o tym, że bez niego by sobie nie poradziła? Bała się jednak, że gdyby robiła to zbyt często to mógłby obrosnąć w piórka, powinna znaleźć jakiś złoty środek, żeby brat mimo wszystko czuł się dowartościowany. To, że tak dobrze sobie radziła było również jego zasługą.
- To prawda, mało kto jest się w stanie oprzeć moim słodkościom. - Nie siliła się ku udawaną skromność, bo miała świadomość, że jest dobra w tym co robi. Niewiele osób mogło jej dorównać w cukiernictwie, ale pracowała na to od wielu lat. Poświęciła sporo czasu swojej pasji, która okazała się zostać czymś więcej niż tylko hobby, stała się jej życiem. Wszystko co robiła toczyło się przecież wokół cukierni, zaangażowała w to swoich najbliższych.
- Nie wiem, czy takie małe... - Trudno jej było o tym mówić, ale chyba potrzebowała, żeby ktoś jej wysłuchał, brat powinien ją zrozumieć, przynajmniej po części. Łudziła się, że będzie w stosunku do niej wyrozumiały - jak zawsze był, miała nadzieję, że nie będzie oceniał decyzji, które kiedyś podjęła. Była młoda, i głupia, myślała, że postępuje słusznie, a teraz musiała ponieść konsekwencje.
- Jak byś zareagował na to, że ktoś ukrywa coś przed tobą od wielu lat. - Po raz kolejny nie przeszła od razu do sedna problemu, nerwowo pocierała przy tym ten nieszczęsny pierścionek, który znajdował się na jej palcu. Nie miała pojęcia, czy faktycznie spełni swoją funkcję, bo przecież miał stać się zaręczynowym, a nie wiedziała do końca, czy Sam jeszcze będzie chciał z nią rozmawiać - wcale mu się nie dziwiła.
- Wiesz, łączy mnie z Samuelem przeszłość, osiem lat temu, na wakacjach byliśmy ze sobą bardzo blisko. - Nie bez powodu wspomniała o tym, kiedy to się działo. Może Thomas będzie na tyle bystry, że sam połączy kropki i nie będzie musiała mówić tego na głos.