Tego już było za wiele i wszelkie próby zrobienia porządku z obydwoma rudymi nie przynosiły za bardzo sukcesów. W takiej sytuacji nie było innej opcji, niż ta, która mówiła "trzeba się oddalić".
Stanleya też nie trzeba było jakoś szczególnie do tego nakłaniać, wszak nie widziała mu się wizyta brygadzistów przy tym stoisku. Nie miał zamiaru wchodzić z nimi w dyskusję.
- Chodź Penny. Starczy tego dobrego - odezwał się do swojej towarzyszki, odstawiając ją na ziemię z dala od stoiska Olivii i Tristana. Wszystko po to, aby przypadkiem nie mogła wyrządzić dodatkowych krzywd dla tej dwójki. Bo o ile Ward starał się nad tym jakoś pilnować, tak jego koleżanka była chętna do bitki i ewentualny brak ewakuacji Weasley, mógłby zakończyć się jednym - pełnoprawną galą walk, jakimś magicznym MMA? Pomysł ciekawy, ale na kiedy indziej.
Ruszył z dala od Magicznych Różności i skierował się w kierunku wyjścia z festynu. Oczywiście pociągnął za sobą Penny.
Nie minęło chwila, a zniknęli gdzieś w tłumie. Kilka minut później już ich tutaj nie było i każde poszło w swoją stronę.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972