Nora radziła sobie jako tako, bo poza Thomasem miała wokół siebie naprawdę spore grono przyjaciół i innych członków rodziny, którzy zawsze byli chętni do pomocy. Gdyby była zupełnie sama, pewnie nic by nie osiągnęła. Przynajmniej tak się jej wydawało.
- Cóż teleportacja to twój konik, więc nie jest to najgorsze rozwiązanie. - Miała w zwyczaju rozpieszczać swoich najbliższych wypiekami, które tworzyła. Było to dla niej naturalne, okazywała w ten sposób to, że ktoś jest dla niej ważny. Bardzo często wysyłała paczki z cukierni do sporego grona znajomych. Chciała, aby każdy czuł się chociaż odrobinę rozpieszczony.
Zbliżyła swoje usta do kubka z herbatą i upiła z niego spory łyk. Przyjemne ciepło ją opatuliło. Nie miała pojęcia, jak to możliwe, że herbata potrafiła, aż tak koić nerwy. Może Thomas dolał tam czegoś jeszcze? Nie, to niemożliwe, nie sięgał po jej eliksiry, pewnie nawet nie wiedziałby który do czego służy.
- Tak, chyba nikt nie byłby szczęśliwy, ale co jeśli ktoś myślał, że postępuję dobrze, że podjął najlepszą decyzję z możliwych? - Zapytała jeszcze. Dla niej to nie było łatwe, może nawet próbowała się w pewien sposób wybielić, bo teraz nie wydawało jej się, żeby decyzja, którą podjęła była słuszna. Tyko, kiedy miała te osiemnaście lat naprawdę się bała, nie do końca wiedziała, co powinna zrobić. Działała po omacku, trochę zbyt emocjonalnie, bo była skrzywdzona. Nie znała też wszystkich faktów i powodu, dla którego Sam faktycznie ją zostawił. Ostatnio sobie to wyjaśnili, teraz rozumiała, wcześniej jednak nie widziała wszystkiego.
- Tak, powody, nie wiem, czy czasem jest to wystarczający argument, bo są rzeczy o których powinno się powiedzieć bez względu na powody. - Była trochę rozdarta, ale czy żałowała tego, że tak się stało? Może trochę, z drugiej strony udało jej się jakoś odnaleźć w tym świecie, który sobie stworzyła, przez wiele lat to wszystko działało dokładnie tak jak chciała, tyle, że Sam pojawił się znowu w jej życiu i to wszystko skomplikowało.
Spoglądała na brata niepewnie, tak, kalkulował widziała to po jego twarzy i musiał poradzić sobie z tym działaniem, bo dostrzegła, że jest zaskoczony. Dobrze, że udało mu się tego domyślić. Był chyba pierwszą osobą poza Samuelem, której o tym powiedziała. Niedługo już wszyscy będą wiedzieć jaką jest kłamczuchą.
- Jeśli masz na myśli to, że Sam jest ojcem Mabel, to jest to dokładnie to co chcę powiedzieć. Dzisiaj mu o tym powiedziałam, a on wzbił się w powietrze i zniknął. - Ponownie przeniosła spojrzenie na swoje buty. Wiedziała, że narzeczony mógł uciekać też przed swoją klątwą, że nie chciał zrobić jej krzywdy, mimo wszystko była to dosyć nieoczekiwana reakcja. Z drugiej strony, czego się spodziewała? Ukrywała przed nim osiem lat, że ma dziecko.