19.08.2024, 16:05 ✶
- To prawda, że to mój konik, ale samo pójście do toalety będzie niezwykle męczące, a jak czegoś zapomnę siedem razy teleportował się będę przez drzwi - zaśmiał się na samą myśl, że w takim właśnie sposób można wykorzystywać ten rodzaj transportu. Ale być może męcząc się w taki sposób zrzuciłby nieco kilogramów.
- Bez poznania motywów drugiej osoby, trudno jest nakreślić pełen obraz dlaczego tak postąpiła - powiedział ostrożnie popijając herbatę małymi łyczkami. - Pytaniem jest czy zatajając pewne rzeczy wybierało się pomiędzy tym co łatwe czy tym co słuszne, jeżeli coś czyniło się jedynie dla swojej własnej wygody to trudno bronić takiego postępowania - dodał jeszcze po przemyśleniu sprawy. Wiedział, że Nora nie chadzała na skróty i cokolwiek by nie zrobiła miała bardzo dobry powód, szczególnie jeśli ukrywała przed kimś coś bardzo ważnego.
Westchnął i odchylił się do tyłu patrząc przez chwilę w sufit a potem przez pewien czas w ogień. Wszystko to było bardzo ciężkim orzechem dopiero zgryzienia.
- Nie jest to takie czarno białe, każda ze stron zapewne ma inny obraz na sprawę i inaczej do niej podchodzi, więc myślę, ze po prostu tutaj istotne jest wyjaśnienie sobie dlaczego działało się tak a nie inaczej - i to było na tyle, zanim rzuciła na niego bombę, która sprawiła, że siedział z otwartą buzią i poruszał nią bezgłośnie jak ryba wyjęta z wody. Przez te wszystkie lat nie powiedziała nigdy kto jest ojcem małej Mabel - Thomas zapytał tylko raz o te kwestię w przeszłości, ale nigdy nie naciskał wierząc, że ma powody, aby nie zdradzać tego sekretu. Przetarł twarz dłonią - absolutnie nie spodziewał się takiej bomby. Uderzyło go to z mocą pikującego smoka. Odstawił swój kubek na pobliski stolik i to samo zrobił z kubkiem tej ładniejszej z dwójki obecnych tu Figgów, a potem pociągnął ją do góry i po prostu przytulił zamykając w swoich ramionach. Domyślał się (jedynie mógł) co do tego jak musiała czuć się obecnie Nora, tak długo tłumiła to w sobie, a teraz kiedy była szczęśliwa musiała wyrzucić z siebie ten sekret. Dawał jej poczucie bezpieczeństwa, nie oceniał dlaczego przez te wszystkie lata ukrywała przed wszystkimi, że to Sam jest ojcem Mabel - wierzył że miała swoje powody ku temu. Sam nie wiedział co ma teraz powiedzieć, nadal był nieco w szoku po tej rewelacji.
- Bez poznania motywów drugiej osoby, trudno jest nakreślić pełen obraz dlaczego tak postąpiła - powiedział ostrożnie popijając herbatę małymi łyczkami. - Pytaniem jest czy zatajając pewne rzeczy wybierało się pomiędzy tym co łatwe czy tym co słuszne, jeżeli coś czyniło się jedynie dla swojej własnej wygody to trudno bronić takiego postępowania - dodał jeszcze po przemyśleniu sprawy. Wiedział, że Nora nie chadzała na skróty i cokolwiek by nie zrobiła miała bardzo dobry powód, szczególnie jeśli ukrywała przed kimś coś bardzo ważnego.
Westchnął i odchylił się do tyłu patrząc przez chwilę w sufit a potem przez pewien czas w ogień. Wszystko to było bardzo ciężkim orzechem dopiero zgryzienia.
- Nie jest to takie czarno białe, każda ze stron zapewne ma inny obraz na sprawę i inaczej do niej podchodzi, więc myślę, ze po prostu tutaj istotne jest wyjaśnienie sobie dlaczego działało się tak a nie inaczej - i to było na tyle, zanim rzuciła na niego bombę, która sprawiła, że siedział z otwartą buzią i poruszał nią bezgłośnie jak ryba wyjęta z wody. Przez te wszystkie lat nie powiedziała nigdy kto jest ojcem małej Mabel - Thomas zapytał tylko raz o te kwestię w przeszłości, ale nigdy nie naciskał wierząc, że ma powody, aby nie zdradzać tego sekretu. Przetarł twarz dłonią - absolutnie nie spodziewał się takiej bomby. Uderzyło go to z mocą pikującego smoka. Odstawił swój kubek na pobliski stolik i to samo zrobił z kubkiem tej ładniejszej z dwójki obecnych tu Figgów, a potem pociągnął ją do góry i po prostu przytulił zamykając w swoich ramionach. Domyślał się (jedynie mógł) co do tego jak musiała czuć się obecnie Nora, tak długo tłumiła to w sobie, a teraz kiedy była szczęśliwa musiała wyrzucić z siebie ten sekret. Dawał jej poczucie bezpieczeństwa, nie oceniał dlaczego przez te wszystkie lata ukrywała przed wszystkimi, że to Sam jest ojcem Mabel - wierzył że miała swoje powody ku temu. Sam nie wiedział co ma teraz powiedzieć, nadal był nieco w szoku po tej rewelacji.