Wracamy ze spaceru, ogarniamy plażę i idziemy do Warowni
Wieczór i noc minęła bardzo szybko, nie wiedzieć kiedy. Spacerowała z Thomasem po plaży, później zajęli jeden z koców, minęła niby chwila, a już można było zauważyć, że rozpoczyna się kolejny dzień. Szkoda, bo całkiem przyjemnie by było gdyby ten mógł trwać jeszcze dłużej, gdyby na chwilę można było zatrzymać czas i przeżywać te przyjemne chwile bez końca. Niestety nie było to możliwe.
Uniosła wzrok w stronę Brenny, gdy ta zapytała, czy idzie do nich. Nawet rozbawiła ją ta propozycja szczególnie, że padła z ust Longbottomówny. Nie, żeby miała coś przeciwko temu. Mogła spędzić więcej czasu z Thomasem. Nawet miłe, że Brenna o niej pomyślała.
- Jestem cholernie zmęczona, ale nie odmówię sobie tej przyjemności. Tosty brzmią bardzo przekonująco. - Powiedziała jeszcze z uśmiechem do Hardwicka.
Złapała Thomasa z rękę, mogli razem oddalić się z plaży wraz z resztą niedobitków. Sporo osób już opuściło to miejsce. Była ciekawa, czy w Warowni odbędzie się jakieś afterparty, czy będą mogli zdrzemnąć się choć na chwilę, bo oczy powoli jej się zamykały.
Przyciągnęła Thomasa do siebie i wtuliła się w jego ramię. Dobrze było go mieć obok siebie, tak blisko. Wreszcie, po tylu latach zdecydować się przyznać do tego, że coś wisiało w powietrzu. Była szczęśliwa, tak zwyczajnie, nie myślała w tej chwili o tym, co ciągnęło się za nią przez całe lato. Po prostu cieszyła się tym porankiem, który mogła spędzić w jego towarzystwie. Miała nadzieję, że będzie się to zdarzało częściej.