19.08.2024, 19:47 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.08.2024, 19:48 przez Thomas Hardwick.)
Stoisko Nory
Thomas doskonale sobie zdawał sprawę, że to on zawalił całą sprawę tym razem i kobieta, przed którą uciekał jak najbardziej miała prawo nakopać mu w jego głupie dupsko. I bał się właśnie tego, że kolejne spotkanie skończy się po prostu kolejną dawką cierpienia i ostatecznym potwierdzeniem jego wielkiej głupoty. Bał się stracić czegoś, co pewnie było już skończone, choć nieoficjalnie. Bał się spojrzeć w oczy wiedząc, że mógł w nich widzieć tylko nienawiść.
Chciał by wszystko po prostu poszło w zapomnienie.
Nie zwierzał się jednak z tego. Nie dziś, nie przy przypadkowej złodziejce, której darował konieczność wizyty Departamencie, mając zamiar po prostu dobrze się bawić.
- Czyli co, wolisz działać solo? Nie brakuje ci, by ktoś ci pomagał w ewentualnych ucieczkach? - Nie bardzo wiedział, czemu o to pytał. Chyba z jakiegoś powodu chciał ją po prostu poznać. Był jej ciekawy.
- Słuchaj, jak mi przestanie iść po tej dobrej stronie, zawsze jak widzisz mam jakieś perspektywy. Na razie jednak nie mam zamiaru zmieniać pracy, dobre warunki i pewna pensja, mało podejrzane zabezpieczenie medyczne, dostawa ciastek do biura, brak nudy, nie mogę narzekać. - Wyszczerzył się. - A ty masz jakieś inne hobby poza polowaniem na biedne, samotne sakiewki? - Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, ale kompletnie się tym nie przejmował. Według wiary jego rodziców powinien tam trafić za samo czarowanie, które było wplątane aktualnie w każdą jego dziedzinę życia. Było więc już po ptakach.
Prychnął rozbawiony, gdy usłyszał komentarz co do jego uwielbienia pączków.
- Słuchaj, są stereotypy z którymi warto walczyć, a są i takie, których nawet nie próbuję ruszać i robię z nich wymówkę, gdy najdzie mnie na coś słodkiego. - Mrugnął do niej, szczerząc się przy tym.
Zastanowił się nad jej komentarzem co do przedstawicieli jego płci i musiał się skrzywić. Tak, zdecydowanie mężczyźni częściej rzucali takie komentarze.
- Nie mam nic na obronę gatunku męskiego. Jesteśmy czasem tępymi świniami. - Westchnął, wyraźnie speszony.
Wzięli swoje jedzenie, po czym Thomas zaprowadził ich gdzieś na ubocze, by mogli spokojnie zjeść. Przyglądał się, jak włosy Bonnie przybrały czerwoną barwę, nie mogąc się nie uśmiechnąć.
- Ognisty temperament? - Rzucił, wskazując na jej głowę, po czym sam spróbował znaleźć coś, w czym mógłby się przejrzeć. - Jaki ja mam kolor? - zapytał, znajdując w końcu łyżeczkę. Zaśmiał się na widok białych włosów.
- Teraz pewnie powiesz, że przybyło mi lat? - Zaśmiał się, by zaraz skupić się na pączkach.
Trudno było zdecydować się na jedne, choć miał swoich faworytów.
- Lemon custard, truskawkowe i z polewą kawową zdecydowanie są gdzieś na podium, ale trudno mi zdecydować które są najlepsze. A ty? Masz jakieś ulubione smaki? - zapytał, popijając swoją lemoniadę.
Thomas doskonale sobie zdawał sprawę, że to on zawalił całą sprawę tym razem i kobieta, przed którą uciekał jak najbardziej miała prawo nakopać mu w jego głupie dupsko. I bał się właśnie tego, że kolejne spotkanie skończy się po prostu kolejną dawką cierpienia i ostatecznym potwierdzeniem jego wielkiej głupoty. Bał się stracić czegoś, co pewnie było już skończone, choć nieoficjalnie. Bał się spojrzeć w oczy wiedząc, że mógł w nich widzieć tylko nienawiść.
Chciał by wszystko po prostu poszło w zapomnienie.
Nie zwierzał się jednak z tego. Nie dziś, nie przy przypadkowej złodziejce, której darował konieczność wizyty Departamencie, mając zamiar po prostu dobrze się bawić.
- Czyli co, wolisz działać solo? Nie brakuje ci, by ktoś ci pomagał w ewentualnych ucieczkach? - Nie bardzo wiedział, czemu o to pytał. Chyba z jakiegoś powodu chciał ją po prostu poznać. Był jej ciekawy.
- Słuchaj, jak mi przestanie iść po tej dobrej stronie, zawsze jak widzisz mam jakieś perspektywy. Na razie jednak nie mam zamiaru zmieniać pracy, dobre warunki i pewna pensja, mało podejrzane zabezpieczenie medyczne, dostawa ciastek do biura, brak nudy, nie mogę narzekać. - Wyszczerzył się. - A ty masz jakieś inne hobby poza polowaniem na biedne, samotne sakiewki? - Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, ale kompletnie się tym nie przejmował. Według wiary jego rodziców powinien tam trafić za samo czarowanie, które było wplątane aktualnie w każdą jego dziedzinę życia. Było więc już po ptakach.
Prychnął rozbawiony, gdy usłyszał komentarz co do jego uwielbienia pączków.
- Słuchaj, są stereotypy z którymi warto walczyć, a są i takie, których nawet nie próbuję ruszać i robię z nich wymówkę, gdy najdzie mnie na coś słodkiego. - Mrugnął do niej, szczerząc się przy tym.
Zastanowił się nad jej komentarzem co do przedstawicieli jego płci i musiał się skrzywić. Tak, zdecydowanie mężczyźni częściej rzucali takie komentarze.
- Nie mam nic na obronę gatunku męskiego. Jesteśmy czasem tępymi świniami. - Westchnął, wyraźnie speszony.
Wzięli swoje jedzenie, po czym Thomas zaprowadził ich gdzieś na ubocze, by mogli spokojnie zjeść. Przyglądał się, jak włosy Bonnie przybrały czerwoną barwę, nie mogąc się nie uśmiechnąć.
- Ognisty temperament? - Rzucił, wskazując na jej głowę, po czym sam spróbował znaleźć coś, w czym mógłby się przejrzeć. - Jaki ja mam kolor? - zapytał, znajdując w końcu łyżeczkę. Zaśmiał się na widok białych włosów.
- Teraz pewnie powiesz, że przybyło mi lat? - Zaśmiał się, by zaraz skupić się na pączkach.
Trudno było zdecydować się na jedne, choć miał swoich faworytów.
- Lemon custard, truskawkowe i z polewą kawową zdecydowanie są gdzieś na podium, ale trudno mi zdecydować które są najlepsze. A ty? Masz jakieś ulubione smaki? - zapytał, popijając swoją lemoniadę.