- Co jeśli pod ziemią się coś dzieje, może trafili do piwnicy, czy coś? Dlatego góra wygląda na opuszczoną? - Zdawała sobie sprawę, że może to być spowodowane iluzją i całą masą innych czynników, jednak może akurat rozwiązanie było najprostsze. Nie miała pojęcia dlaczego było tutaj tak cicho, dlaczego nic się nie działo. Nie wydawało jej się, żeby koledzy z pracy zrobiliby sobie przerwę, nie bez słowa, powinni się spodziewać, że ktoś może ich szukać, to było zbyt ryzykowne w ich sytuacji, kto ich tam jednak tak naprawdę wiedział.
Rudej brakowało strachu, nie, żeby lekceważyła zagrożenie, ale nie bała się praktycznie niczego. Nie miała najmniejszego problemu z tym, aby wejść w paszczę lwa. Jakoś się wyliże, jak zawsze. Może trochę czuła się nieustraszona, nawet po tym Beltane, gdzie skończyła dosyć mocno poturbowana. Wydawało jej się, że jest dzięki temu silniejsza, bo pracowała od czasu szpitala nad swoimi umiejętnościami, nie zamierzała dopuścić do tego, aby coś podobnego przydarzyło się jej jeszcze kiedykolwiek.
- Najlepsze. - Dodała jeszcze, nim Brenna ruszyła do przodu.
Ruda trzymała się z tyłu, tak jak obiecała. Nie wychodziła przed szereg, nie miało to sensu, szczególnie, że Longbottom potrafiła zamienić się w wilka, który miał zdecydowanie lepszy węch i wzrok, mogła dostrzec więcej. Szła więc z tyłu, ostrożnie, żeby w nic nie wleźć.
Brenna zaczęła wchodzić po schodach. Ruda szła kilka stopni za nią. Nadal w tyle. Nasłuchiwała i rozglądała się uważnie. Faktycznie nic się tutaj nie działo, jakby budynek był opuszczony.
Partnerka znalazła się na piętrze, Heather też już prawie tam dotarła, gdy usłyszała skrobanie, to było niepokojące, a później kroki, gdzieś w oddali. - Kurwa. - Mruknęła do siebie, bo nie widziała zbyt wiele. Odwróciła się gwałtownie, aby zobaczyć, czy ktoś za nimi nie idzie.
Akcja nieudana
sprawdzam, czy widzę skąd te kroki