19.08.2024, 21:59 ✶
Och, zdecydowanie niesamowite, Annaleigh również tak uważała, jednak nie w przypadku, gdy broń ta była skierowana w nią i jej sojuszników. Coś takiego w rękach wroga oznaczało zbyt dużo strat, dlatego przejęcie specyfiku było takie ważne.
A szło niezwykle nie po jej myśli.
Próbowała się zgrzebać spod ściany, czując, że cała akcja zdecydowanie nie była zbyt przyjazna dla jej słabego ciała, które powoli zaczynało protestować, przyprawiając ją o zdecydowanie cięższy oddech.
Łatwo ją było rozbroić. Różdżka odleciała od niej na jakieś trzy metry, sprawiając, że Annie miała ochotę warknąć z frustracji. Miała teraz jedynie tą fiolkę, którą łatwo można było wykorzystać przeciwko niej, jeśli tylko można byłoby ją zbić na odległość.
Na szczęście jej towarzysz śmierciożerca został uwolniony.
Zapanował chaos.
Oparła się o ścianę, przyzwyczajają się do bólu pleców i wyrównując trochę oddech, jednocześnie patrząc co się przed nią działo.
Szaleniec który rzucił w nich fiolką celował teraz z różdżki do ich trójki próbując zdecydować kogo zaatakować pierwszego, śmierciożerca oddalił się od Richarda, po czym rzucił zaklęcie w stronę eliksirowara-piromana, uznając go za bardziej nieobliczalnego i groźniejszego. Eliksirował odbił zaklęcie, na chwilę tracąc z oczu Mulcibera i Annie, która zamierzała odzyskać różdżkę i znów dotrzeć do eliksirów.
Chciała je jak najszybciej je stąd zabrać, uznając to za większy priorytet, niż walka, która mogłaby się skończyć różnie.
Szczególnie, jeśli któreś z zaklęć uszkodzi którąkolwiek z fiolek w skrzynce.
Liczyła na to, że uda jej się umknąć zanim wszystko trafi szlag już kompletnie.
- Wysadzę was wszystkich wy śmierciojebcy! - krzyczał eliksirowar, rzucając zaklęcie w stronę śmierciożercy.
A szło niezwykle nie po jej myśli.
Próbowała się zgrzebać spod ściany, czując, że cała akcja zdecydowanie nie była zbyt przyjazna dla jej słabego ciała, które powoli zaczynało protestować, przyprawiając ją o zdecydowanie cięższy oddech.
Łatwo ją było rozbroić. Różdżka odleciała od niej na jakieś trzy metry, sprawiając, że Annie miała ochotę warknąć z frustracji. Miała teraz jedynie tą fiolkę, którą łatwo można było wykorzystać przeciwko niej, jeśli tylko można byłoby ją zbić na odległość.
Na szczęście jej towarzysz śmierciożerca został uwolniony.
Zapanował chaos.
Oparła się o ścianę, przyzwyczajają się do bólu pleców i wyrównując trochę oddech, jednocześnie patrząc co się przed nią działo.
Szaleniec który rzucił w nich fiolką celował teraz z różdżki do ich trójki próbując zdecydować kogo zaatakować pierwszego, śmierciożerca oddalił się od Richarda, po czym rzucił zaklęcie w stronę eliksirowara-piromana, uznając go za bardziej nieobliczalnego i groźniejszego. Eliksirował odbił zaklęcie, na chwilę tracąc z oczu Mulcibera i Annie, która zamierzała odzyskać różdżkę i znów dotrzeć do eliksirów.
Chciała je jak najszybciej je stąd zabrać, uznając to za większy priorytet, niż walka, która mogłaby się skończyć różnie.
Szczególnie, jeśli któreś z zaklęć uszkodzi którąkolwiek z fiolek w skrzynce.
Liczyła na to, że uda jej się umknąć zanim wszystko trafi szlag już kompletnie.
- Wysadzę was wszystkich wy śmierciojebcy! - krzyczał eliksirowar, rzucając zaklęcie w stronę śmierciożercy.