19.08.2024, 23:41 ✶
Południowe stragany
Przekręcił głowę w bok, najwyraźniej bardzo zadowolony z tego, jak potoczyły się te wszystkie sprawy. Może nawet by to jakoś skomentował, bo zdawało się, jakby rozchylił już usta, żeby coś spomiędzy nich wydusić, ale przerwała mu sprzedawczyni.
Chciał mu powiedzieć, że nawet pomimo paskudnego doboru słów, od którego aż miał ochotę iść się umyć (co było bardzo zabawne, mając na uwadze, jak bardzo cuchnęło od niego potem), to bronienie go w ten sposób było całkiem urocze. Może nie perfekcyjne w jego własnych oczach, ale w tych słodkich oczach, które Flynn w niego teraz wlepiał, wybrzmiewało bardzo głośno - w sumie walić te dziesięć lepszych sposobów, każdy człowiek czasami wybuchał i zaliczał potknięcia, no ale...
Nie będzie go głupek napełniał takimi myślami przy jakiejś losowej staruszce.
Zdał sobie sprawę z tego, że przy ich poprzednich spotkaniach był strasznie wyszczekany, ale teraz każde spotkanie z kimś obcym skutecznie zamykało mu gębę. Te chwile pewnie obiorą go z resztek jakiegokolwiek mistycyzmu, o ile cokolwiek z nich jeszcze się tam ostało po samookaleczaniu się w jego wannie. Cóż, taka była właśnie cena poznawania osób, które się idealizowało - z każdą kolejną spędzoną przy nich sekundą stawali się coraz bardziej ludzcy, a ludzie mieli to do siebie, że wiele brakowało im do stania się idealnymi bohaterami literackimi. Flynn bardzo często nie wiedział, co mógłby w danej sytuacji powiedzieć. Jeszcze częściej nie wiedział, co powinien powiedzieć. Odpowiedzi na szeregi zadawanych sobie w głowie pytań pojawiały się zwykle dużo później - najczęściej kiedy próbował zasnąć i wspominał swój dzień, wszystkie te niedociągnięcia, niewykorzystane okazje na błyskotliwy komentarz. Który kot? Istniało wiele głupich rzeczy, jakimi zechciałby tutaj rzucić, ale nie mówił nic. Jego też to wszystko męczyło, ale było to odroczone w czasie. To było to, co przeżył tutaj Laurent? To co większość ludzi przeżywała w starciu z samymi sobą pod prysznicem?
Kiedy Prewett powrócił do niego spojrzeniem, Flynn uśmiechał się szerzej.
- Okej - rzucił w zastępstwie szkoda, będącego zapewne lepszym ujęciem tego, co czuł wiedząc, że ich drogi niedługo się rozejdą. Nie było go w planach na dzisiejszy wieczór. - Chociaż tobie przydałyby się teraz lepsze nuty niż piosenki tej laski. Znasz tą, która idzie you're watching yourself, but you're too unfair, you got your head all tangled up, but if I could only make you care mhmm - zabujał się, całkowicie świadom tego, jak cicho i niewyraźnie to zanucił.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.