20.08.2024, 17:04 ✶
Basilius zerknął na kolegę nieco zaskoczony, jakby zupełnie zapomniał o tym, że Krukoni, albo ktokolwiek, mogą reagować pozytywnie na wzmianki o historii magii, bo dla niego samego był to przecież przedmiot absolutnie trudny do zniesienia. Nie tylko dlatego, że ich profesor nadawał się do bezwłocznej (i to dosłownie bo zwłok ducha już dawno pewnie nie było) wymiany to jeszcze sama myśl o tym, że miałby potencjalnie lubić przedmiot, będący miłością i dziedziną naukową jego ojca przyprawiał go o natychmiastową irytację i gdyby nie to, że o jedynie nieco mniejszą irytację przyprawiałby go fakt, że coś takiego jak historia magii zaniża mu oceny, to najchętniej w ogóle by się do tego nie przykładał. Dlatego też, wytrącony z równowagi przez głupi dowcip innych uczniów, najchętniej bardzo dobitnie dałby teraz znać Peregrinusowi, że historia magii go nie interesuje, ale... Ale jednak Prewett, wbrew niektórym stereotypom na temat Krukonów, lubił spędzać czas z ludźmi i nie chciał wychodzić na buca, zwłaszcza widząc jak Peregrinus wyraźnie się ożywił, a ożywianie się na wzmiankę o wojnach olbrzymów było dla Prewetta czymś na tyle nadnaturalnym, że nie miałby serca gasić tego entuzjazmu jasnookiego Krukona.
– Tak. W sumie powiedziałeś mniej więcej to co napisałem. To znaczy napisałem też więcej rzeczy. Mogę ci potem pokazać skoro chcesz. – Jeśli wypracowanie nie zostało zalane, albo zniszczone w jakikolwiek inny sposób. Wtedy chyba po prostu uda atak choroby, bo nie ma szans, że wydusi z siebie tyle słów na ten temat drugi raz. – Ale bardziej wolę inne przedmioty. Potem jeszcze będziemy omawiać wojny olbrzymów z czarodziejami. A potem chyba mówić o rebeliach goblinów. Lubisz historię, nie?
Stali teraz pod drzwiami i chyba oboje nieco się wahali, aby je otworzyć, co pewnie z perspektywy postronnego obserwatora musiało wyglądać strasznie głupio. Dwójka dzieciaków, niepewnych czy chce wejść do łazienki z duchem, nawet jeśli w mniemaniu szesnastoletniego Basiliusa, oboje byli już całkiem dorośli.
Pokręcił głową.
– Tylko tyle, że została tutaj zabita, niemal zamknęli Hogwart i wyrzucono za to jakiegoś chłopaka – powiedział, żałując że nigdy nie dopytywać się starszych kuzynów o szczegóły. – Ktoś mi też kiedyś powiedział, że widać jej wszystkie wnętrzności, ale to chyba nie jest prawda.
A trochę szkoda, bo fajnie byłoby mieć taki żywy-nieżywy model człowieka, na którym można by było zobaczyć jak to się wszystko w tym ciele układa.
Łazienka wyglądała... Normalnie. No może poza tym, że była nieużywana, co chyba można było uznać za spory plus tej sytuacji. Prewett rozejrzał się po okolicy i zrobił bohatersko zrobił kilka kroków w przód. Żadnego ducha. Żadnych ukradzionych rzeczy. Odwrócił się z powrotem do drugiego Krukona.
– Chyba jej nie ma. Myślisz, że zostawili rzeczy w którejś z kabin, jak na rysunku? – spytał, nie zdając sobie sprawy z tego, że za jego plecami z podłogi wyłaniała się własnie blada sylwetka bardzo marudnego ducha.
– Tak. W sumie powiedziałeś mniej więcej to co napisałem. To znaczy napisałem też więcej rzeczy. Mogę ci potem pokazać skoro chcesz. – Jeśli wypracowanie nie zostało zalane, albo zniszczone w jakikolwiek inny sposób. Wtedy chyba po prostu uda atak choroby, bo nie ma szans, że wydusi z siebie tyle słów na ten temat drugi raz. – Ale bardziej wolę inne przedmioty. Potem jeszcze będziemy omawiać wojny olbrzymów z czarodziejami. A potem chyba mówić o rebeliach goblinów. Lubisz historię, nie?
Stali teraz pod drzwiami i chyba oboje nieco się wahali, aby je otworzyć, co pewnie z perspektywy postronnego obserwatora musiało wyglądać strasznie głupio. Dwójka dzieciaków, niepewnych czy chce wejść do łazienki z duchem, nawet jeśli w mniemaniu szesnastoletniego Basiliusa, oboje byli już całkiem dorośli.
Pokręcił głową.
– Tylko tyle, że została tutaj zabita, niemal zamknęli Hogwart i wyrzucono za to jakiegoś chłopaka – powiedział, żałując że nigdy nie dopytywać się starszych kuzynów o szczegóły. – Ktoś mi też kiedyś powiedział, że widać jej wszystkie wnętrzności, ale to chyba nie jest prawda.
A trochę szkoda, bo fajnie byłoby mieć taki żywy-nieżywy model człowieka, na którym można by było zobaczyć jak to się wszystko w tym ciele układa.
Łazienka wyglądała... Normalnie. No może poza tym, że była nieużywana, co chyba można było uznać za spory plus tej sytuacji. Prewett rozejrzał się po okolicy i zrobił bohatersko zrobił kilka kroków w przód. Żadnego ducha. Żadnych ukradzionych rzeczy. Odwrócił się z powrotem do drugiego Krukona.
– Chyba jej nie ma. Myślisz, że zostawili rzeczy w którejś z kabin, jak na rysunku? – spytał, nie zdając sobie sprawy z tego, że za jego plecami z podłogi wyłaniała się własnie blada sylwetka bardzo marudnego ducha.