20.08.2024, 20:59 ✶
Dobra, ta groźba na temat wpierdalania zieleniny w pracy podziałała. Zatrzymałem się nawet gwałtownie, bo paplanina paplaniną, szczególnie taka na temat bezpieczeństwa, ale paplanina o zieleninie... A wręcz groźba. To była groźba.
Odwróciłem się, żeby spojrzeć jej w oczy. Papieros w takiej sytuacji poszedł w odstawkę. Spalał się samotnie w mojej dłoni.
- Blefujesz czy serio masz takie znajomości? I tak podły charakter...? - zapytałem, choć od razu sobie odpowiedziałem, że to pierwsze pytanie mogłem sobie darować. Brennę wszyscy znali, Longbottomów wszyscy znali również, a na domiar złego Brenna to była taka BUMowczyni, co można ją było spotkać w każdej chwili w lodówce za sałatą, bo była dosłownie wszędzie, jakby używała zmieniacza czasu... Wiele raportów było opatrzonych jej nazwiskiem, jak gdyby nie miała własnego życia, więęęc... Pytanie, czy potrafiła być tak podła, żeby pozbawiać mnie mięcha...? Była kobietą, więc najpewniej tak.
Zostałem niechybnie przeklęty.
- Chciałem z czystej kultury iść przodem - usprawiedliwiłem się ponownie. Miałem same dobre intencje pod tą skórą. - Rozglądam się. Wiesz, zawsze łatwiej coś wypatrzyć, wpadając niż stojąc i się patrząc, no nie? - zapytałem, wskazując papierosem w kierunku dziury, która była, ale której nie było widać. Tym samym też przypomniało mi się o fajku, więc zaciągnąłem się z lubością, patrząc jak nam hula dym po grocie. Czasami warto było zwracać uwagę na takie szczegóły. Niech mnie prowadzi mistyczny dym zwykłego papierosa.
- Akcja i reakcja. Jak w coś wdepniemy, to różdżka w pogotowiu...? - zaproponowałem, chociaż obstawiałem, że zaraz się odbiję od ściany słów na temat procedur albo ostrożności. DLATEGO to była żmudna praca. Zamiast sobie ułatwiać, szkolić się w zakresie zręczności, oni ślęczeli i patrzyli, i rzucali zaklęcia, i obserwowali, i umierali, badając otoczenie.... Chociaż moje ostatnie eskapady po Pokątnej i wdychanie randomowego dymu wcale nie przyniosło mi sukcesu. Wręcz przeciwnie.
- Dobra, zobaczmy - zmieniłem zdanie, rzucając zaklęcie mające nam ukazać jakieś niebezpieczne ustrojstwa może.
Rzucam na percepcję. Zamiast się rozwinąć, zapewne się zwinę XD
Odwróciłem się, żeby spojrzeć jej w oczy. Papieros w takiej sytuacji poszedł w odstawkę. Spalał się samotnie w mojej dłoni.
- Blefujesz czy serio masz takie znajomości? I tak podły charakter...? - zapytałem, choć od razu sobie odpowiedziałem, że to pierwsze pytanie mogłem sobie darować. Brennę wszyscy znali, Longbottomów wszyscy znali również, a na domiar złego Brenna to była taka BUMowczyni, co można ją było spotkać w każdej chwili w lodówce za sałatą, bo była dosłownie wszędzie, jakby używała zmieniacza czasu... Wiele raportów było opatrzonych jej nazwiskiem, jak gdyby nie miała własnego życia, więęęc... Pytanie, czy potrafiła być tak podła, żeby pozbawiać mnie mięcha...? Była kobietą, więc najpewniej tak.
Zostałem niechybnie przeklęty.
- Chciałem z czystej kultury iść przodem - usprawiedliwiłem się ponownie. Miałem same dobre intencje pod tą skórą. - Rozglądam się. Wiesz, zawsze łatwiej coś wypatrzyć, wpadając niż stojąc i się patrząc, no nie? - zapytałem, wskazując papierosem w kierunku dziury, która była, ale której nie było widać. Tym samym też przypomniało mi się o fajku, więc zaciągnąłem się z lubością, patrząc jak nam hula dym po grocie. Czasami warto było zwracać uwagę na takie szczegóły. Niech mnie prowadzi mistyczny dym zwykłego papierosa.
- Akcja i reakcja. Jak w coś wdepniemy, to różdżka w pogotowiu...? - zaproponowałem, chociaż obstawiałem, że zaraz się odbiję od ściany słów na temat procedur albo ostrożności. DLATEGO to była żmudna praca. Zamiast sobie ułatwiać, szkolić się w zakresie zręczności, oni ślęczeli i patrzyli, i rzucali zaklęcia, i obserwowali, i umierali, badając otoczenie.... Chociaż moje ostatnie eskapady po Pokątnej i wdychanie randomowego dymu wcale nie przyniosło mi sukcesu. Wręcz przeciwnie.
- Dobra, zobaczmy - zmieniłem zdanie, rzucając zaklęcie mające nam ukazać jakieś niebezpieczne ustrojstwa może.
Rzucam na percepcję. Zamiast się rozwinąć, zapewne się zwinę XD
Rzut Z 1d100 - 39
Slaby sukces...
Slaby sukces...