• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[03.08.72] It's a family matter| Annaleigh & Louvain

[03.08.72] It's a family matter| Annaleigh & Louvain
Pani doktor
Don't touch my crown with your flithy hands
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Jasne, krótkie włosy okalają wręcz niezdrowo baldą twarz. Patrzą na ciebie szarozielone oczy, zwykle wyrażające znudzenie, choć potafią czasem rozbłysnąć, gdy ich włąścicielka uzna coś za interesujące. Wąskie wargi rzadko kiedy zdobi usmiech, szczególnie ten szczery. Jest szczupła, doś wysoka, ma 170 centymetrów wzrostu. Zwylke ubrana elagancko, acz wygodnie. Woli spodnie od sukienek czy spódnic, z drugej strony częsciej dojrzy się ja w koszuli i marynarce niż w swetrze. Wybiera raczej ciemne oraz stonowane kolory. Wielbicielka delikatnej biżuterii, szczególnie tej wykonanej ze srebra i pereł. Unois się za nią zpach ziół, a także ciężkich perfum o nucie opium.

Annaleigh Dolohov
#7
21.08.2024, 16:52  ✶  
Dorosłość nie była kolorowa. Czasami Annie rozumiała, że trudno było stawić jej czoła, bo ile razy i ona chciała powrócić do czasów, gdy całe dnie spędzała chłonąc wiedzę, nie przejmując się praktycznie niczym innym, tak w końcu musiała zrozumieć, że odpowiedzialność w końcu wyciągnie po ciebie swoje macki.
Zajęło jej jednak to trochę. Może jej opór przed życiem dorosłego nie był tak widoczny jak u bliźniaków, a bardziej przypominał ten Williama, który odgrodził się od rzeczywistości bezpiecznym murem, istniał jednak przez kilka lat, zanim jej matka nie zdecydowała się popchnąć jej ku małżeństwu i skierować ku nowej roli, którą nagle musiała się nauczyć odgrywać.
Przyszło z nią wiele konieczności i kilka wyrzeczeń, nowe wyzwania. A także zrozumienie tego, że nie zawsze można było żyć tylko dla samego siebie.
Nie wiedzieć kiedy stanęła nie tylko tuż przy Dolohovie na czele jego familii, ale także stała się ważnym filarem w ich rodzinie Lestrange'ów. Szczególnie wtedy, gdy najstarszy syn wycofał się po stracie żony.
Ojciec i matka patrzyli na nią z dumą, choć i niepokojem, gdy spełniała plany, które nie koniecznie jej chcieliby powierzyć. Miała być w końcu idealną córką, a czasem jej pomoc wymykała się tym ramom. To do niej często zgłaszano się z problemami i to ona często znajdowała rozwiązania problemów, prezentując sobą wszystkie możliwe wartości jej rodu, Nawet jeśli była trochę wybrakowana.
Czasami zastanawiała się jednak, czy na pewno z wszystkim sobie potrafiła poradzić. Stawała się oparciem dla innych, choć ostatnio jej życie samo zadrżało tuż przy swoich fundamentach, a ona cicho jedynie zamiatała pod siebie piasek, który zaczął się z nich sypać, tak, by jak najmniej osób zauważyło nikłe pęknięcia.
Tak ja dziś, choć sama uciekła przed ciszą domu, który coraz mniej wydawał się domem, była gotowa wysłuchać swojego brata i zrobić wszystko, co konieczne, by mu pomóc.
Widziała jego zdenerwowanie, podobne do tego, gdy musiał przyznać się w dzieciństwie, że niechcący zbił ulubiony wazon matki, aby mogli go przywrócić do pierwotnego stanu zaklęciami, a jednocześnie było w jego twarzy coś innego, czego Annie nie potrafiła określić. Uśmiech, który zdawał się nie pasować do sytuacji.
A potem Annie w końcu usłyszała co sprawiło, że jej brat postanowił praktycznie spić się do nieprzytomności. Przez jej głowę przemknęło pewne zrozumienie dla jego stanu, choć głównie zagościła w niej mała panika.
Wyprostowała się nagle, spoglądając na niego z szeroko otwartymi oczami, przez chwilę nie potrafiąc wydusić z siebie słowa. Chciała zadać kilka pytań, zanim w ogóle odzyskała głos, Louvain odpowiedział na większość.
Wzięła głęboki oddech i ścisnęła nasadę nosa kciukiem i palcem wskazującym jednej z rąk, próbując przetrawić wieści. Westchnęła, wzięła kolejny wdech i spojrzała ze zmarszczonymi, oczami na brata, by zaraz dać im błądzić po pomieszczeniu, jakby miały znaleźć odpowiedzi na to, co mogli teraz zrobić.
To nie była łatwa sytuacja. Ale wiedziała, że nie może go z tym zostawić samego, na pewno nie teraz, gdy dotyczyło to spraw tak naprawdę całej rodziny.
- Severine Crouch - wykrztusiła w końcu, smakując na języku nazwisko, dobrze jej znane, a przede wszystkim czystokrwiste. Była to dobra wiadomość, choć jednocześnie trochę komplikowała pewne kwestie. - Kiedy wy… - zaczęła, by nagle uciąć, jakby szukała trochę lepszych słów. - Ile twój syn ma lat? - nadal marszczyła brwi, nie widać było jednak w jej szarych oczach złości. Szukały rozwiązań, kalkulowały, były skupione, choć stopniał ich zwyczajowy lód. - Rozmawiałeś z Severine, co ona zamierza w tej sprawie zrobić? - zapytała na wstępie, jako kobieta czując konieczność postawienia osoby która powiła dziecko na pierwszym miejscu w kwestii decyzyjności. Przynajmniej co do tego, co ona ma zamiar zrobić z dzieckiem, które nosiła pod sercem.
Matko, miej ich w opiece, jej młodszy brat miał syna. Nieślubnego syna.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Annaleigh Dolohov (1940), Louvain Lestrange (1667)




Wiadomości w tym wątku
[03.08.72] It's a family matter| Annaleigh & Louvain - przez Annaleigh Dolohov - 21.04.2024, 22:04
RE: [05.08.72] It's a family matter| Annaleigh & Louvain - przez Louvain Lestrange - 12.05.2024, 14:44
RE: [05.08.72] It's a family matter| Annaleigh & Louvain - przez Annaleigh Dolohov - 19.05.2024, 16:09
RE: [05.08.72] It's a family matter| Annaleigh & Louvain - przez Louvain Lestrange - 26.05.2024, 22:34
RE: [05.08.72] It's a family matter| Annaleigh & Louvain - przez Annaleigh Dolohov - 02.06.2024, 15:56
RE: [03.08.72] It's a family matter| Annaleigh & Louvain - przez Louvain Lestrange - 29.07.2024, 17:57
RE: [03.08.72] It's a family matter| Annaleigh & Louvain - przez Annaleigh Dolohov - 21.08.2024, 16:52

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa