22.08.2024, 21:03 ✶
Świeczki i kadzidła Mulciberów
Słowa ojca nie podobały się Charliemu, więc i nachmurzył się odrobinę. Nie nadął policzków jak małe dziecko, lecz było mu do tego bardzo blisko! W tym jednym przynajmniej był już dorosły - nie obrażał się od razu, tylko po jakimś czasie!
- Gdybyś tam podszedł, byłoby mu łatwiej. - Spróbował podkreślić swoje spojrzenie na sprawę. Leonard może i był mocny w pyskówce, ale nie musiał przecież radzić sobie ze wszystkim sam! Ojciec powinien pomagać!
Charlie szybko musiał jednak zmienić swoje podejście do świata, bo nadeszli klienci. Richard dobrze go wyszkolił i Charles nie zamierzał pokazywać po sobie swoich małych, nieważnych emocji w kontaktach z potencjalnymi nabywcami świeczek i kadzideł, dlatego też od razu przywdział na usta lekki, zachęcający uśmiech i skierował się ku frontowi stoiska.
Pierwszego obsłużył Basiliusa. Świeczki rytualne były popularnym, niedrogim dobrem i już po chwili pakował jego zamówienie i przyjmował zapłatę. Nie zamierzał zajmować mężczyzny, bo i ten nie wydawał się zainteresowany rozmową, gdy była przy nim jego towarzyszka.
- Pozwoliłem sobie dorzucić do pakunku próbki innych świec. Każda jest opisana.- Powiedział do parki, nie biorąc nawet pod uwagę, że ktoś mógł spodziewać się małych fallusków owiniętych w szary papier. To nie była oficjalna część franczyzy. Nie umknęło mu, że kobieta przyciągała wzrok. W myślach musiał pochwalić jej piękne włosy i ciemne oczy, ale nie zdobył się na wyrażenie komplementów na głos. - Dziękuję za zakup i miłego dnia.
Słowa ojca nie podobały się Charliemu, więc i nachmurzył się odrobinę. Nie nadął policzków jak małe dziecko, lecz było mu do tego bardzo blisko! W tym jednym przynajmniej był już dorosły - nie obrażał się od razu, tylko po jakimś czasie!
- Gdybyś tam podszedł, byłoby mu łatwiej. - Spróbował podkreślić swoje spojrzenie na sprawę. Leonard może i był mocny w pyskówce, ale nie musiał przecież radzić sobie ze wszystkim sam! Ojciec powinien pomagać!
Charlie szybko musiał jednak zmienić swoje podejście do świata, bo nadeszli klienci. Richard dobrze go wyszkolił i Charles nie zamierzał pokazywać po sobie swoich małych, nieważnych emocji w kontaktach z potencjalnymi nabywcami świeczek i kadzideł, dlatego też od razu przywdział na usta lekki, zachęcający uśmiech i skierował się ku frontowi stoiska.
Pierwszego obsłużył Basiliusa. Świeczki rytualne były popularnym, niedrogim dobrem i już po chwili pakował jego zamówienie i przyjmował zapłatę. Nie zamierzał zajmować mężczyzny, bo i ten nie wydawał się zainteresowany rozmową, gdy była przy nim jego towarzyszka.
- Pozwoliłem sobie dorzucić do pakunku próbki innych świec. Każda jest opisana.- Powiedział do parki, nie biorąc nawet pod uwagę, że ktoś mógł spodziewać się małych fallusków owiniętych w szary papier. To nie była oficjalna część franczyzy. Nie umknęło mu, że kobieta przyciągała wzrok. W myślach musiał pochwalić jej piękne włosy i ciemne oczy, ale nie zdobył się na wyrażenie komplementów na głos. - Dziękuję za zakup i miłego dnia.