14.01.2023, 14:00 ✶
Złodziejem? - dokończył za nią i uśmiechnął się cierpko. - Nie nadaję się na przestępcę. - zapewnił choć nie miała powodu aby mu uwierzyć. Nie pokazał się zbyt wiarygodnie. Najwyraźniej w ostatnim czasie jego umiejętności społeczne wołały o pomstę do nieba. Powinien przeprowadzić się do piwnicy Williama i tak jak on rozpocząć żywot zapracowanego naukowca, którego brak umiejętności wchodzenia w relacje jest całkowicie usprawiedliwiany. Noc była coraz zimniejsza a on wcale nie czuł się lepiej w tych okolicznościach. Odnosił wrażenie, że im więcej się odzywał tym bardziej się pogrążał. Jak robi to Elliot, że choćby palnął głupotę to brzmi w jego ustach jak prawdziwa mądrość? Uch, opadał powoli z sił w tej rozmowie bowiem czuł, że prowadzi ona w coraz głębszą nieufność. Nie powinno go tutaj być.
Przyjął od niej manierkę i podziękował skinięciem głowy.
- Nie, jednak daruję sobie dzisiaj wycieczkę po kniei. - zrezygnował bowiem strumyk nie był dla niego żadną atrakcją. Sama myśl o spacerze do najbliższego osiedla przyprawiała o dodatkowy ból głowy. Miał ochotę położyć się w ciepłym łóżku i spać najbliższy tydzień aby raz na zawsze zapomnieć o tym kłopotliwym nocnym spotkaniu.
- Chodźmy do miasta. Dzięki za pomoc i namiary. - upił mały łyk wody i zwrócił jej manierkę. Wcisnął ręce do kieszeni pogniecionej od trawy szaty i ruszył we wskazanym przez nią kierunku. Na początku próbował podtrzymać rozmowę ale nie kleiła się ani trochę więc ostatecznie zamilkł. Ledwie zobaczyli nocne światła zabudowań to podziękował raz drugi i ostatni. Życzył też miłego spaceru i czym prędzej się oddalił. Póki co miał dość wszystkich lądowych spacerów w pobliżu łona natury. Z dwojga złego wolał wredne druzgotki niż nienormalne zachowanie magicznych leśnych stworzeń.
Przyjął od niej manierkę i podziękował skinięciem głowy.
- Nie, jednak daruję sobie dzisiaj wycieczkę po kniei. - zrezygnował bowiem strumyk nie był dla niego żadną atrakcją. Sama myśl o spacerze do najbliższego osiedla przyprawiała o dodatkowy ból głowy. Miał ochotę położyć się w ciepłym łóżku i spać najbliższy tydzień aby raz na zawsze zapomnieć o tym kłopotliwym nocnym spotkaniu.
- Chodźmy do miasta. Dzięki za pomoc i namiary. - upił mały łyk wody i zwrócił jej manierkę. Wcisnął ręce do kieszeni pogniecionej od trawy szaty i ruszył we wskazanym przez nią kierunku. Na początku próbował podtrzymać rozmowę ale nie kleiła się ani trochę więc ostatecznie zamilkł. Ledwie zobaczyli nocne światła zabudowań to podziękował raz drugi i ostatni. Życzył też miłego spaceru i czym prędzej się oddalił. Póki co miał dość wszystkich lądowych spacerów w pobliżu łona natury. Z dwojga złego wolał wredne druzgotki niż nienormalne zachowanie magicznych leśnych stworzeń.
Koniec sesji