• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna Dziurawy Kocioł v
« Wstecz 1 2
Kwiecień 1972 | Nie lubię Cię ale jesteśmy rodziną | Sophie & Castiel

Kwiecień 1972 | Nie lubię Cię ale jesteśmy rodziną | Sophie & Castiel
Łamacz Klątw i Naukowiec
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Najbardziej cywilizowany z rodu Flintów. Mierzy 176 cm wzrostu, niebiesko-zielone oczy, pokazuje się zawsze gładko ogolony. Nie podnosi głosu, mówi spokojnie i ma problem z utrzymaniem kontaktu wzrokowego.

Castiel Flint
#5
14.01.2023, 14:17  ✶  
Nie podejrzewał jej o empatię. Od ich pierwszego (po tylu latach) spotkania odnosił wrażenie, że była zbyt chłodna i wyniosła aby zniżać się do poziomu nadgorliwej troski. Cóż, nie znał jej zbyt dobrze. Nie rozpoznał jej kiedy na niego spadła po kiepskiej teleportacji. Mimo, że ogólnie nie przepadał za jej osobą to jednak byli spokrewnieni a ta więź była nierozerwalna. Czy tego chcieli czy nie, jedno jest w obowiązku pomóc drugiemu kiedy sytuacja jest kiepska. W trakcie sporadycznych spotkań o nią mimowolnie pytał ją o to czy ma gdzie spać, co jeść, czy podstawowe minimum sobie zapewniła. Gotów był jej pomóc nawet jeśli wiedział, że nie otrzyma po tym podziękowań.
Aktualnie świat w jego oczach był szary, bury, nijaki a na horyzoncie jawił się mrok, zniechęcenie i dławiona w gardle rozpacz. Wszystko się sypało i był temu winien. Dlaczego mu się to przytrafiło? Czy to kara za żywienie uczuć względem "nieodpowiedniej osoby"? Czy to los zsyła mu sygnały, że powinien być ułożonym i grzecznym dziedzicem (takim jakim go pragnie widzieć Cynthia) zamiast być sobą? Chyba zaczynał rozumieć Sophie. Uciekła przed życiem dyktowanym przez swego ojca bo chciała żyć na własny rachunek. Jednak jej nie przytrafiały się takie tragedie choć okazała bunt wobec władzy rodzicielskiej. Być może była bardziej ogarnięta życiowo niż on i potrafiła obronić się przed nieszczęściem. A on? Doprowadził Fergusa do szpitala! Niemal mu umarł na rękach. Jęknął, opuszczając głowę nisko, niemal do kolan. Brudne i potargane włosy opadły po bokach jego skroni i policzków. Cała jego postawa mówiła głośno, że jest załamany. Przełknął ostrość goryczy w gardle i z uprzejmości (!) skorzystał z oferowanej dłoni aby podnieść się do pionu. Dostał zawrotów głowy, które zignorował. Powinien za to wszystko cierpieć i to jeszcze bardziej niż teraz się czuje. Podświadomie miał nadzieję, że niedomaganie organizmu stłumi ból poturbowanego serca. Niestety, ale nie był w tak tragicznym stanie aby wymagać nadzoru uzdrowiciela. Ba, nie skorzystałby z tej oferty choć na lewym przedramieniu wciąż prześwitywały lekko poczerniałe żyły od których rozpoczął zaklęcie czarnomagiczne. Nie oponował w jej planowaniu, ruszył powoli obok jej ramienia, nie korzystając już z podparcia. Mimo wszystko był dorosłym mężczyzną, nie chciał tu robić scen jaki to jest zmęczony i osłabiony. To jest nic w porównaniu do tego co zrobił Fergusowi.
Nie pamiętał drogi od ławki do pokoju Sophie. Ocknął się z marazmu dopiero kiedy kazała mu usiąść.
- Dzięki. - wymamrotał, obiecując sobie tu i teraz, że się z nią zjedna. Teraz ją już rozumiał, tę jej potrzebę bycia wolną, bycia sobą. Nie będzie robił jej pod górkę. Wyciągała do niego pomocną dłoń choć nie zachęcał jej do sympatii.
Zdjął z siebie bluzę i odsłonił zesztywniałą od krwi koszulkę. Nie było na niej nawet jednego miejsca pozbawionego od zaschniętej krwi. Popatrzył na siebie, na swoje ręce i ramiona.
- Strasznie dużo krwi. - szepnął. - On umierał, do jasnej avady. On umierał, czemu go nie przypilnowałem... - tymi słowami wymierzał w swoje serce kolejne ciosy aby czuć ten ból odpowiedzialności za to nieszczęście. Danielle wspominała, że coś Fergusa zżerało od środka, jakaś trucizna. Na tę myśl pobladł do takiego stopnia, że gdyby stanął przy najbliższej ścianie to jego twarz mogłaby się zlać z otoczeniem. Zastygł, gapiąc się na swoje ręce bo nie miał jeszcze w sobie sił aby zdjąć z siebie ubranie i wyszorować się z krwi.
- Jestem skończony. Prawie go straciłem. Stracę pracę. Dobre imię. - nie zdawał sobie sprawy z tego co powiedział i jak bardzo zdradza to jego uczucia względem Fergusa. Równie dobrze mógł traktować go jako bliskiego przyjaciela, co osobiście było sporym niedomówieniem.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Castiel Flint (2474), Sophie Flint (2012)




Wiadomości w tym wątku
Kwiecień 1972 | Nie lubię Cię ale jesteśmy rodziną | Sophie & Castiel - przez Castiel Flint - 11.01.2023, 14:22
RE: Kwiecień 1972 | Nie lubię Cię ale jesteśmy rodziną | Sophie & Castiel - przez Sophie Flint - 11.01.2023, 14:44
RE: Kwiecień 1972 | Nie lubię Cię ale jesteśmy rodziną | Sophie & Castiel - przez Castiel Flint - 11.01.2023, 15:01
RE: Kwiecień 1972 | Nie lubię Cię ale jesteśmy rodziną | Sophie & Castiel - przez Sophie Flint - 13.01.2023, 19:27
RE: Kwiecień 1972 | Nie lubię Cię ale jesteśmy rodziną | Sophie & Castiel - przez Castiel Flint - 14.01.2023, 14:17
RE: Kwiecień 1972 | Nie lubię Cię ale jesteśmy rodziną | Sophie & Castiel - przez Sophie Flint - 17.01.2023, 21:52
RE: Kwiecień 1972 | Nie lubię Cię ale jesteśmy rodziną | Sophie & Castiel - przez Castiel Flint - 20.01.2023, 20:51
RE: Kwiecień 1972 | Nie lubię Cię ale jesteśmy rodziną | Sophie & Castiel - przez Sophie Flint - 23.01.2023, 11:35
RE: Kwiecień 1972 | Nie lubię Cię ale jesteśmy rodziną | Sophie & Castiel - przez Castiel Flint - 24.01.2023, 19:07
RE: Kwiecień 1972 | Nie lubię Cię ale jesteśmy rodziną | Sophie & Castiel - przez Sophie Flint - 30.01.2023, 13:42

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa