24.08.2024, 00:16 ✶
— Oczywiście, że nie — żachnął się Sebastian. — Wówczas faktycznie byłbym skłonny uznać, że jest z panią coś nie tak, pani Houcourt.
W jego głosie wyczuwalna była nutka wahania, jakby zastanawiał się, czy faktycznie powinien nawiązywać do jej poprzedniej wypowiedzi. Zaraz jednak stwierdził, że mówili o całkowicie hipotetycznym scenariuszu. W takim razie kobieta nie powinna zaprzątać sobie głowy tym, czy w takowych okolicznościach zostałaby uznana za normalną, czy też skrzywioną intelektualnie! Kamień od razu spadł mu z serca.
— Poza tym, angażowanie kogoś nieprzygotowanego w rytuał, a jawne ukrywanie istotnych informacji przed innymi komórkami Ministerstwa Magii w czasie kryzysu, to dwie zupełnie inne sprawy. I tylko jedna z nich jest szalenie wręcz niesmaczna — zakończył na nieco zgryźliwej nucie.
Broń twarz. To była jedna logiczna myśl, jaka płonęła w umyśle Macmillana, gdy turlał się po podłodze, starając się odpędzić od siebie rój owadów, który zdawał się coraz śmielej sobie poczynać. Czuł, jak próbują przedrzeć się między jego palcami prosto do uszu, jak wędrowały wokół jego nosa, zastanawiając się, czy warto zajrzeć i do niego... A nawet jak próbowały wedrzeć się pod jego szaty.
Nie miał możliwości zareagować na nieoczekiwany atak Atreusa na Niewymowną, jednak parę słów Brenno przebiło się przez szum wypełniającej go paniki. To złudzenie. Czy faktycznie mogła to być prawda? Przecież to się wydawało takie prawdziwe: plaga robactwa przywiedziona do miejsca niedopełnionej kaźni tylko po to, aby przypuścić agresywny atak na obrońcę wiary w Matkę! To bez wątpienia jakieś mroczne siły próbowały ich stąd wypędzić. Tak samo, jak niektóre duchy potrafiły zastraszać niechcianych gości, żeby...
Och. Och. Sebastian zacisnął usta w cienką linię i sięgnął po omacku po swoją różdżkę, wzdrygając się, ilekroć poczuł maleńkie odnóża przesuwająca się po jego skórze. Zacisnął mocniej palce na rączce i wycelował ją w powietrze, wykonując odpowiedni ruch nadgarstkiem. Planował wykorzystać magię Rozpraszania, aby jako tako zniwelować efekty działań tutejszych zjaw. Dobry Merlinie, jakim cudem tak późno się zorientował?
W jego głosie wyczuwalna była nutka wahania, jakby zastanawiał się, czy faktycznie powinien nawiązywać do jej poprzedniej wypowiedzi. Zaraz jednak stwierdził, że mówili o całkowicie hipotetycznym scenariuszu. W takim razie kobieta nie powinna zaprzątać sobie głowy tym, czy w takowych okolicznościach zostałaby uznana za normalną, czy też skrzywioną intelektualnie! Kamień od razu spadł mu z serca.
— Poza tym, angażowanie kogoś nieprzygotowanego w rytuał, a jawne ukrywanie istotnych informacji przed innymi komórkami Ministerstwa Magii w czasie kryzysu, to dwie zupełnie inne sprawy. I tylko jedna z nich jest szalenie wręcz niesmaczna — zakończył na nieco zgryźliwej nucie.
Broń twarz. To była jedna logiczna myśl, jaka płonęła w umyśle Macmillana, gdy turlał się po podłodze, starając się odpędzić od siebie rój owadów, który zdawał się coraz śmielej sobie poczynać. Czuł, jak próbują przedrzeć się między jego palcami prosto do uszu, jak wędrowały wokół jego nosa, zastanawiając się, czy warto zajrzeć i do niego... A nawet jak próbowały wedrzeć się pod jego szaty.
Nie miał możliwości zareagować na nieoczekiwany atak Atreusa na Niewymowną, jednak parę słów Brenno przebiło się przez szum wypełniającej go paniki. To złudzenie. Czy faktycznie mogła to być prawda? Przecież to się wydawało takie prawdziwe: plaga robactwa przywiedziona do miejsca niedopełnionej kaźni tylko po to, aby przypuścić agresywny atak na obrońcę wiary w Matkę! To bez wątpienia jakieś mroczne siły próbowały ich stąd wypędzić. Tak samo, jak niektóre duchy potrafiły zastraszać niechcianych gości, żeby...
Och. Och. Sebastian zacisnął usta w cienką linię i sięgnął po omacku po swoją różdżkę, wzdrygając się, ilekroć poczuł maleńkie odnóża przesuwająca się po jego skórze. Zacisnął mocniej palce na rączce i wycelował ją w powietrze, wykonując odpowiedni ruch nadgarstkiem. Planował wykorzystać magię Rozpraszania, aby jako tako zniwelować efekty działań tutejszych zjaw. Dobry Merlinie, jakim cudem tak późno się zorientował?
(Rozproszenie) Zablokowanie efektów magii duchów x2
Rzut N 1d100 - 82
Sukces!
Sukces!
Rzut N 1d100 - 67
Sukces!
Sukces!