14.01.2023, 15:16 ✶
Może chciał coś innego powiedzieć, może. Zapewne coś brzydkiego, co sprawiłoby, że Victoria zamilknie i ten miły wieczór faktycznie pójdzie się jebać. Kontrolował swoje odzywki jednak na tyle, że nic nie powiedział takiego. No bo umówmy się, Victoria wyglądała jak wyglądała, ale nie była kimś, kto pozwoli się obrażać. Nie była kimś, kto pozwoli na to, żeby jej gość na nią nakrzyczał w jej własnym domu, albo nawarczał, albo w inny sposób był dla niej nieprzyjemny. Raczej oboje mieli świadomość jak by się taka sytuacja skończyła – i nie byłoby wtedy wspólnego siedzenia na kanapie. Byłoby bardzo dobitne wskazanie drogi do wyjścia z tego domu. Nic takiego jednak nie miało miejsca, a przynajmniej nie póki co.
- Planowałam? Nie planowałam – w ogóle nic z tego nie planowała. Do tej pory robiła co chciał ku jego własnej uciesze. I swojej własnej też – tylko w połączeniu ze zdziwieniem. W ogóle nie planowała, żeby tu miał być taki przerywnik – z wyjatkowo głupim żartem i przestraszonym skrzatem.
Tak, widziała jego zagubienie. Że nie wiedział co ma zrobić, jak zrobić, po co i dlaczego. Ona też nie wiedziała jak się ma zachowywać, tutaj z nim. ALbo w ogóle jak ma się zachowywać przy nim. Kim ma dla niego być. Czego by od niej chciał, albo oczekiwał, albo…
Po prostu chciała z nim teraz porozmawiać. Jakoś… ugłaskać tę sytuację, poprawić mu humor, bo widziała, że mu się popsuł. Rzecz w tym, że nie wiedziała jak. Nie wiedziała co ma zrobić. CO powiedzieć. Lekko ścisnęła dłonie na swoich kolanach, a kiedy powiedział to swoje o rzyganiu bo pozytywna aura bla bla, to lekko się skrzywiła i jednak wstała z tej kanapy i podeszła do okna by przez nie wyjrzeć. Po co? Tak naprawdę to po nic. Stamtąd płynnie przeszła do stolika i wzięła filiżankę, by upić trochę herbaty.
- NIe to nie – powiedziała w końcu, stojąc do niego tyłem. Przecież go nie zmusi do rozmowy. Nie chciał to nie.
- Planowałam? Nie planowałam – w ogóle nic z tego nie planowała. Do tej pory robiła co chciał ku jego własnej uciesze. I swojej własnej też – tylko w połączeniu ze zdziwieniem. W ogóle nie planowała, żeby tu miał być taki przerywnik – z wyjatkowo głupim żartem i przestraszonym skrzatem.
Tak, widziała jego zagubienie. Że nie wiedział co ma zrobić, jak zrobić, po co i dlaczego. Ona też nie wiedziała jak się ma zachowywać, tutaj z nim. ALbo w ogóle jak ma się zachowywać przy nim. Kim ma dla niego być. Czego by od niej chciał, albo oczekiwał, albo…
Po prostu chciała z nim teraz porozmawiać. Jakoś… ugłaskać tę sytuację, poprawić mu humor, bo widziała, że mu się popsuł. Rzecz w tym, że nie wiedziała jak. Nie wiedziała co ma zrobić. CO powiedzieć. Lekko ścisnęła dłonie na swoich kolanach, a kiedy powiedział to swoje o rzyganiu bo pozytywna aura bla bla, to lekko się skrzywiła i jednak wstała z tej kanapy i podeszła do okna by przez nie wyjrzeć. Po co? Tak naprawdę to po nic. Stamtąd płynnie przeszła do stolika i wzięła filiżankę, by upić trochę herbaty.
- NIe to nie – powiedziała w końcu, stojąc do niego tyłem. Przecież go nie zmusi do rozmowy. Nie chciał to nie.