25.08.2024, 10:43 ✶
Enzo wierzył w wiele rzeczy, ale najbardziej w samego siebie. Mógł być mugolakiem, który znalazł się na czarnej liście Ślizgonów, ale to nie powodowało, że miałby być nawet odrobinę mniej sobą. Centaury z pewnością by to zobaczyły! Jeśli dałyby mu szansę rozmowy, mógłby przegadać je z łatwością. W to wierzył.
Nie udało mu się jednak przegadać trytona, może przez brak porozumienia spowodowany szorstkim obudzeniem stworzenia. Gdyby ktoś jego obudził dźgnięciem patykiem, sam nie byłby zadowolony. Teraz to wiedział.
- Zabiorę cię do skrzydła szpitalnego, jeśli potrzebujesz! - Zaoferował, lecz spojrzenie miał utkwione w plamach na szacie! Dłoń przyciśnięta do policzka mogła oznaczać zmartwienie, mogła zakrywać ślad po uderzeniu patyka, albo i pokrywać obie te rzeczy. - Ach, Brenno... będę musiał oddać płaszcz do profesjonalnego czyszczenia! Ledwie go kupiłem! - Biadolił, skupiając się na ubraniu bardziej, niż na czymkolwiek innym. Bo skóra się zrośnie, blizny zbledną, ale takie plamy mogły się wgryźć w materiał na wieki! - Ślizgonów pokonałabyś za mnie, przecież mi to obiecałaś. - Przypomniał jej o przysiędze, której nie złożyła. - Myślisz, że takich trytonów więcej śpi przy brzegu? Hej, poszukamy ich? - Rozpacz nad poplamionym płaszczem szybko przeszła - mleko zostało rozlane, lustro rozbite, płaszcz poplamiony i nie było już sensu nad tym rozpaczać. Magiczne stworzenia, które można było dręczyć tykaniem patykiem, tylko czekały na spotkanie! - A może uda nam się dźgnąć kałamarnicę? Widziałaś, że trytony nie są zbyt rozmowne, do takich potrzeba by było Isaaca.
Nie udało mu się jednak przegadać trytona, może przez brak porozumienia spowodowany szorstkim obudzeniem stworzenia. Gdyby ktoś jego obudził dźgnięciem patykiem, sam nie byłby zadowolony. Teraz to wiedział.
- Zabiorę cię do skrzydła szpitalnego, jeśli potrzebujesz! - Zaoferował, lecz spojrzenie miał utkwione w plamach na szacie! Dłoń przyciśnięta do policzka mogła oznaczać zmartwienie, mogła zakrywać ślad po uderzeniu patyka, albo i pokrywać obie te rzeczy. - Ach, Brenno... będę musiał oddać płaszcz do profesjonalnego czyszczenia! Ledwie go kupiłem! - Biadolił, skupiając się na ubraniu bardziej, niż na czymkolwiek innym. Bo skóra się zrośnie, blizny zbledną, ale takie plamy mogły się wgryźć w materiał na wieki! - Ślizgonów pokonałabyś za mnie, przecież mi to obiecałaś. - Przypomniał jej o przysiędze, której nie złożyła. - Myślisz, że takich trytonów więcej śpi przy brzegu? Hej, poszukamy ich? - Rozpacz nad poplamionym płaszczem szybko przeszła - mleko zostało rozlane, lustro rozbite, płaszcz poplamiony i nie było już sensu nad tym rozpaczać. Magiczne stworzenia, które można było dręczyć tykaniem patykiem, tylko czekały na spotkanie! - A może uda nam się dźgnąć kałamarnicę? Widziałaś, że trytony nie są zbyt rozmowne, do takich potrzeba by było Isaaca.