25.08.2024, 16:39 ✶
Cóż, Sebastian był wściekle pewien, że nikt z kowenu nie wysłał go tutaj w charakterze egzorcysty. A przynajmniej nie polecono mu odprawić żadnych rytuałów odpędzających duchy. Jego jedynym zadaniem było odwiedzenie Stonehenge i sprawdzenie, czy pracownicy Ministerstwa Magii natknęli się na podobne omamy, jak kapłanka obecna na obrządku prowadzonym przez Isobell. Nikt nie mówił o armii spętanych duchów, szalonym wywoływaczu duchów i Niewymownej o wybujałych ambicjach. Gdyby poinformowano go o tym, czego właściwie może się tutaj spodziewać, to może lepiej by się przygotował do tego wyjścia.
— Moje osobiste pojemniki pochodzą z lombardów i są święcone w miejscach kultu kowenu — wystękał, podtrzymując się Bulstrode'a, co by ustać stabilnie na obu nogach. — Ale jak potrzebujesz takiego oficjalnego, to możesz popytać w Ministerstwie Magii. Chociaż nie mogę obiecać, że cokolwiek ci powiedzą w Departamencie Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami.
Po chwili skierował wzrok na Atreusa.
— Nie od razu — odparł niemrawo, zerkając w stronę emanującego chłodem puzderka. — Z reguły nie pieczętuje aż tak wściekłych duchów. I w tak dużych ilościach. I w tak małym naczyniu. — Wywrócił wymownie oczami. Coraz bardziej zdawał sobie sprawę z tego, w jak niestandardowy incydent przerodziła się jego wizyta w Stonehenge. Sądził, że po prostu przejdzie się po okolicy, rozejrzy pośród menhirów. Nie wiedział, że wraz z przyjściem tutaj pisał się na odprawienie egzorcyzmów. — Jeśli się uspokoją, to pojemnik powinien się ustabilizować, ale sami widzieliście, że... Nie są zadowolone. To nie jest trwałe rozwiązanie.
Dziwiło go nieco, że koniec końców udało mu się zatrzasnąć ozdóbkę, jednak... Może duchy nie doceniły jego umiejętności? A może po prostu nawiedzenie Stonehenge sprawiło tylko, że były bardziej efektowne w straszeniu nieznajomych niż w wyrządzaniu ludziom faktycznej krzywdy? Pokręcił powoli głową, krzywiąc się, gdy na miejscu pojawiły się posiłki. Świeczki, modlitwy, pełen zestaw... Chociaż na nich można liczyć, pomyślał z przekąsem, kiwając na powitanie głową czarownicy ze swojego biura.
— Zaraz... Zaraz do was dołączę — potwierdził Sebastian.
Po tych słowach oddalił się od nich na kilka kroków, co by lepiej przyjrzeć się temu, co chcieli zrobić z puzderkiem pracownicy Ministerstwa Magii. Dopiero gdy nabrał pewności, że ci faktycznie stosują się do oficjalnych protokołów, wrócił do Atreusa i Brenny, którzy zbliżyli się już do dziury.
— Moje osobiste pojemniki pochodzą z lombardów i są święcone w miejscach kultu kowenu — wystękał, podtrzymując się Bulstrode'a, co by ustać stabilnie na obu nogach. — Ale jak potrzebujesz takiego oficjalnego, to możesz popytać w Ministerstwie Magii. Chociaż nie mogę obiecać, że cokolwiek ci powiedzą w Departamencie Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami.
Po chwili skierował wzrok na Atreusa.
— Nie od razu — odparł niemrawo, zerkając w stronę emanującego chłodem puzderka. — Z reguły nie pieczętuje aż tak wściekłych duchów. I w tak dużych ilościach. I w tak małym naczyniu. — Wywrócił wymownie oczami. Coraz bardziej zdawał sobie sprawę z tego, w jak niestandardowy incydent przerodziła się jego wizyta w Stonehenge. Sądził, że po prostu przejdzie się po okolicy, rozejrzy pośród menhirów. Nie wiedział, że wraz z przyjściem tutaj pisał się na odprawienie egzorcyzmów. — Jeśli się uspokoją, to pojemnik powinien się ustabilizować, ale sami widzieliście, że... Nie są zadowolone. To nie jest trwałe rozwiązanie.
Dziwiło go nieco, że koniec końców udało mu się zatrzasnąć ozdóbkę, jednak... Może duchy nie doceniły jego umiejętności? A może po prostu nawiedzenie Stonehenge sprawiło tylko, że były bardziej efektowne w straszeniu nieznajomych niż w wyrządzaniu ludziom faktycznej krzywdy? Pokręcił powoli głową, krzywiąc się, gdy na miejscu pojawiły się posiłki. Świeczki, modlitwy, pełen zestaw... Chociaż na nich można liczyć, pomyślał z przekąsem, kiwając na powitanie głową czarownicy ze swojego biura.
— Zaraz... Zaraz do was dołączę — potwierdził Sebastian.
Po tych słowach oddalił się od nich na kilka kroków, co by lepiej przyjrzeć się temu, co chcieli zrobić z puzderkiem pracownicy Ministerstwa Magii. Dopiero gdy nabrał pewności, że ci faktycznie stosują się do oficjalnych protokołów, wrócił do Atreusa i Brenny, którzy zbliżyli się już do dziury.