25.08.2024, 23:23 ✶
Zaklęcie Atreusa powiodło się. Gdy tylko je rzucił, srebrne drobinki rozpierzchły się po całej grocie. Kumulowały się w konkretnych punktach: przy Rodolphusie, przy Nicholasie oraz przy związanych aurorach. Jednak gdy tylko Bulstrode zerknął w bok, dostrzegł wirujące srebrne kropki przy końcu groty, tuż za dziwną konstrukcją. Ktoś się tu zbliżał, bo drobiny wściekle atakowały jeden ciemniejszy punkt. Czy to była ściana, czy może...
W tym samym czasie Nicholas podszedł do trumny i rzucił zaklęcie, które ze słyszalnym zgrzytem przesunęło pokrywę, a następnie miękko ją odłożyło na bok, na ziemię. Miał dobre przeczucie: w środku faktycznie znajdowały się szczątki. Szczątki kobiety, jeżeli kierować się ubiorem. Suknia była nowa, wyglądała tak jakby ktoś dopiero odebrał ją od krawca. Była w niemalże idealnym stanie, w przeciwieństwie do zwłok, które znajdowały się w stanie zaawansowanego już rozkładu. Co jednak ciekawe - nie śmierdziały tak, jak powinny śmierdzieć zwłoki. To na pewno była czarownica - miała złożone na brzuchu dłonie, które ściskały różdżkę.
Rodolphus ruszył za Nicholasem, chociaż zatrzymał się w dość sporej odległości zarówno od kręgu, jak i trumny. Lustrował pomieszczenie, lecz jego wzrok uparcie podążał w stronę dziwnej konstrukcji.
- Nie, nie wchodź tam. Powinniśmy najpierw spróbować zdjąć z niego zaklęcie - dopowiedział, obracając głowę w kierunku Atreusa. Uniósł różdżkę, chcąc rzucić na krąg zaklęcie, które być może pomogłoby mu w znalezieniu odpowiedzi na chociaż część jego pytań, lecz nie zdążył nawet machnąć różdżką.
Tuż obok jego głowy śmignął czerwony promień i uderzył w ścianę groty. Patrzący się w tamtą stronę Atreus dostrzegł ciemną sylwetkę, wyłaniającą się z korytarza, którego nie zauważyli na początku. Być może był za daleko, a być może był zamaskowany - to teraz nie było ważne, bo najwyraźniej mieli przed sobą samouka-nekromantę, bo jak inaczej wytłumaczyć zwłoki, ten dziwny krąg w kolorze obsydianu oraz związanych aurorów?
Odkryj wiadomość pozafabularną
W tym samym czasie Nicholas podszedł do trumny i rzucił zaklęcie, które ze słyszalnym zgrzytem przesunęło pokrywę, a następnie miękko ją odłożyło na bok, na ziemię. Miał dobre przeczucie: w środku faktycznie znajdowały się szczątki. Szczątki kobiety, jeżeli kierować się ubiorem. Suknia była nowa, wyglądała tak jakby ktoś dopiero odebrał ją od krawca. Była w niemalże idealnym stanie, w przeciwieństwie do zwłok, które znajdowały się w stanie zaawansowanego już rozkładu. Co jednak ciekawe - nie śmierdziały tak, jak powinny śmierdzieć zwłoki. To na pewno była czarownica - miała złożone na brzuchu dłonie, które ściskały różdżkę.
Rodolphus ruszył za Nicholasem, chociaż zatrzymał się w dość sporej odległości zarówno od kręgu, jak i trumny. Lustrował pomieszczenie, lecz jego wzrok uparcie podążał w stronę dziwnej konstrukcji.
- Nie, nie wchodź tam. Powinniśmy najpierw spróbować zdjąć z niego zaklęcie - dopowiedział, obracając głowę w kierunku Atreusa. Uniósł różdżkę, chcąc rzucić na krąg zaklęcie, które być może pomogłoby mu w znalezieniu odpowiedzi na chociaż część jego pytań, lecz nie zdążył nawet machnąć różdżką.
Tuż obok jego głowy śmignął czerwony promień i uderzył w ścianę groty. Patrzący się w tamtą stronę Atreus dostrzegł ciemną sylwetkę, wyłaniającą się z korytarza, którego nie zauważyli na początku. Być może był za daleko, a być może był zamaskowany - to teraz nie było ważne, bo najwyraźniej mieli przed sobą samouka-nekromantę, bo jak inaczej wytłumaczyć zwłoki, ten dziwny krąg w kolorze obsydianu oraz związanych aurorów?
Info głównie dla mnie: Narracja (ten post), potem Atreus, Nicholas, Rodolphus i potem narracja, przejdę wtedy na legendę bo się pogubię