14.01.2023, 20:29 ✶
Mimo wszystko ją uraził. Wyciągała do niego rękę, wychodziła z siebie, żeby jakoś się ze sobą dogadać, żeby jakoś to szło do przodu, a w tej chwili miała wrażenie, że cofnęli się jeśli nie do samego początku, to o naprawdę dobrych kilka kroków. Aż się zała spięła wewnętrznie, kiedy tak stała sobie do niego tyłem, pijąc swoją herbatę. Zastanawiała się przy tym, czy kiedykolwiek będzie między nimi normalnie. Czy będą w stanie w ogóle się dogadywać. Jakoś na sobie polegać. Być dla siebie… Czy raczej tylko będą dzielić ze sobą nazwisko i będą się mijać tak w domu jak i w życiu? Zawsze każde osobno i nigdy razem?
Cicho odłożyła filiżankę na talerzyk, wypuściła powietrze przez nos i odwróciła się, ale już na niego nie patrzyła. W końcu tak mu to przeszkadzało wcześniej, że się od niej wręcz odsunął. A kiedy stwierdził, że ma wracać do tego zamku, to po prostu założyła ręce na piersi i wbiła w karty swoje spojrzenie.
- Niczego takiego nie powiedziałam – o potworze. NIe mówiła. Czy nim był czy nie… Nie uważała, by był. Dla niej był… Bardzo ludzki, to fakt. Z jednym wyjątkiem i zwątpieniem, które już sobie przetłumaczyła na rozsądkek… w większości. Chociaż dzisiaj znowu się odezwało.
- Zdecyduj się. Mam kończyć ten zamek czy chcesz koronę – dostawała teraz bardzo sprzeczne informacje, a i jej samej siadł humor po tym, kiedy wyciągasz do kogoś rękę, chcesz dobrze, a ten ktoś to odtrąca. Więc kiedy Sauriel się w końcu zdecydował i mogła mu wyczarować koronę – to ta nie była już różowa, ani nie miała żadnych obciachowych gwiazdek. Jakoś… Straciła do tego wenę. Dlatego korona była zupełnie zwyczajna, złota, prosta obręcz z kilkoma szpicami, bez żadnych kamieni i ozdobników.
Cicho odłożyła filiżankę na talerzyk, wypuściła powietrze przez nos i odwróciła się, ale już na niego nie patrzyła. W końcu tak mu to przeszkadzało wcześniej, że się od niej wręcz odsunął. A kiedy stwierdził, że ma wracać do tego zamku, to po prostu założyła ręce na piersi i wbiła w karty swoje spojrzenie.
- Niczego takiego nie powiedziałam – o potworze. NIe mówiła. Czy nim był czy nie… Nie uważała, by był. Dla niej był… Bardzo ludzki, to fakt. Z jednym wyjątkiem i zwątpieniem, które już sobie przetłumaczyła na rozsądkek… w większości. Chociaż dzisiaj znowu się odezwało.
- Zdecyduj się. Mam kończyć ten zamek czy chcesz koronę – dostawała teraz bardzo sprzeczne informacje, a i jej samej siadł humor po tym, kiedy wyciągasz do kogoś rękę, chcesz dobrze, a ten ktoś to odtrąca. Więc kiedy Sauriel się w końcu zdecydował i mogła mu wyczarować koronę – to ta nie była już różowa, ani nie miała żadnych obciachowych gwiazdek. Jakoś… Straciła do tego wenę. Dlatego korona była zupełnie zwyczajna, złota, prosta obręcz z kilkoma szpicami, bez żadnych kamieni i ozdobników.