Wyobraźnia Olbrzymi była współmierna do jej wzrostu, więc natychmiast zaczęła wyobrażać sobie meduzę nawołującą do podboju mórz i oceanów. Później, kiedy już podporządkowałaby wszystko, co pod wodą, wraz z uzbrojoną armią przeróżnych wodnych kreatur, wypowiedziałaby wojnę temu, co na lądzie… Zaśmiała się pod nosem, bo pływająca galareta w hełmie i z mieczem było czymś, co zdecydowanie chciałaby zobaczyć.
— Jest, ale jak już znajdziesz coś wyżartego, to w miarę łatwo ocenić, co takiego ją zeżarło.Widocznie Fergus wziął sobie do serca słowa Reginy, całą swoją uwagę poświęcając wypatrywaniu znaków, o których mu powiedziała. Potknął się i byłby padł na ziemie, ale zamiast tego natrafił na szerokie plecy kobiety, która w jednym momencie się zatrzymała.
W drugim obróciła się i puściła przedramię Ollivandera, za które go złapała, kiedy poczuła, jak uderza ją w plecy. Nie miała czasu na wymienianie grzeczności, więc po prostu skinęła głową i wróciła wzrokiem do tego, co rozgrywało się przed nimi.
Drzewa w tym miejscu lekko się przerzedziły, dzięki czemu przepuszczały nieco więcej światła na porytą ostro ściółkę. W pierwszej chwili Regina pomyślała o dzikach, ponieważ ziemia była w podobny sposób przerzucona, ale coś jej nie pasowało.
— Poczekaj chwilę. — poprosiła go i ostrożnie postąpiła krok naprzód.
Stawiała nogi tak, by nie zadeptać śladów i jednocześnie móc się przyjrzeć glebie z bliska. Ślady były nierówne, miejscami dało się zauważyć odciski kopyt, i jakby łap, ale większość była już zbyt rozmyta i zmieszana ze sobą, by dokładnie określić, jaka zwierzyna tutaj była.
Uniosła głowę i zaczęła rozglądać się po okolicznych drzewach, ale kilka powalonych pni i złamanych gałęzi wyglądało, jakby leżały tam od znacznie dłuższego czasu. Z tego powodu znowu wróciła do obserwacji ziemi, a po chwili zamyślenia, zaczęła rozgarniać mokry piach i liście nogą.
Nie machnęła stopą nawet i trzy razy, kiedy spod całego tego bałaganu wychynęła kość? Nie, to nie była kość, choć kolorem ją przypominała. Regina schyliła się i podniosła kawałek białego lekko skrzywionego rogu.
— Ciekawe... — mruknęła do siebie, oglądając znalezisko z każdej strony.
Nie trzeba było być ekspertem w dziedzinie fantastycznych stworzeń, by wiedzieć, że Olbrzymka trzyma w dłoniach kawałek rogu jednorożca. Nie było w tym nic dziwnego, bo zdarzało się, że zwierzęta te gubiły kawałki poroża na skutek jakichś chorób, walk lub po prostu rósł on na tyle długi, że w końcu się łamał.
— Wszystko w porządku?
Spytała, podchodząc do Fergusa, który wydawał się nieswój.