- Masz rację, nic nie jest czarno białe. - Tyle, że ona w tej chwili zdecydowanie widziała wszystko w czarnym kolorze. Miała świadomość, że decyzja, którą kiedyś podjęła mogła przynieść różne konsekwencje, jednak nie spodziewała się, że będzie się musiała z tego tłumaczyć przed Samem. Wybrał Knieję i swoich rodziców, nie chciała go zatrzymywać, wydawało się jej, że robi to dla jego dobra, nie chciała na siłę trzymać go przy sobie. Zrozumiała dlaczego tak postąpił, wyjaśnił jej wszystko, gdyby kiedyś posiadała te informacje pewnie podjęłaby inną decyzję, ale czasu nie można było cofnąć. Mleko się wylało, za późno było na rozważanie co by było gdyby.
- Chciałabym, żeby minęło jak najszybciej. - Szkoda, że nie dałoby się przyspieszyć czasu, chętnie znalazłaby się już w przyszłości, kiedy to wszystko będzie za nią. Życie jednak nie było takie proste.
Znaleźli się w końcu na kanapie. Norka nadal wpatrywała się w brata. W sumie zrobiło jej się lżej, że w końcu podzieliła się z kimś tym wszystkim. Niedługo pewnie te informacje trafią do większości jej znajomych, nie miała pojęcia, jak na to zareagują, miała nadzieję, że nie będą jej traktować przez to inaczej, że zrozumieją, tak jak Thomas zrozumiał. - Właściwie to musiał uciec, bo ma pewien problem, który powoduje, że przypadkiem może zrobić komuś krzywdę. - Nie chciała teraz wspominać o klątwie swojego narzeczonego, bo mogło to być zbyt wiele informacji na jedną chwilę. Miała świadomość, że jego emocje mogą wywoływać reakcję przyrody, już to widziała, wiedziała, że może to się skończyć różnie, co powodowało, że rozumiała dlaczego zniknął bez słowa. Nie chciał jej zrobić krzywdy, co było nawet nieco pocieszające.
- Tak, to prawda, potrzebujemy trochę czasu. - Brat w sumie miał rację. Norka uspokoiła się nieco dzięki Thomasowi, może faktycznie wszystko się jakoś ułoży? Oby jak najszybciej.