26.08.2024, 12:38 ✶
Basilius skinął głową w stronę czarodzieja na znak, że się zgadzał, ale jednak coś w jego spojrzeniu mówiło, że chociaż starał się być uprzejmy, tak wciąż był zirytowany tą całą sytuacją i nie do końca chciał kontynuować rozmowę z mężczyzna, który na szczęście i tak za chwilę zniknął w tłumie, a oni zdecydowanie powinni zrobić to samo. I to szybko, zanim ktoś na nowo zacznie próbować wdawać się z nimi w debaty polityczne.
Razem z kuzynem powoli wycofali się z tłumu, a Basilius w pewnym momencie położył dłoń na ramieniu Laurenta, aby na pewno się nie rozdzielili, lub też aby mógłby go szybko odciągnąć w inna stronę, gdyby ktoś ponownie postanowił na niego wpaść.
Wreszcie gdy znaleźli się w bezpiecznej odległości, puścił ramię drugiego Prewetta i zerknął na tłum, zastanawiając się czy powinni po prostu odejść jeszcze dalej, czy też chwilę poczekać na wypadek, gdyby jednak sytuacja eskalowała i doszło do nieproszonej bójki. Wolał jednak tego bardzo uniknąć, bo naprawdę miał dosyć wrażeń na te kilka dni. Najpierw Windermere, dziwne niedźwiedzie i wciągające go pod ziemię korzenie, a potem upadek z miotły, wybity bark, kilka stłuczeń i to na oczach Florence, której przecież nie tak dawno obiecywał, że w sierpniu będzie się statał odpoczywać bardziej, niż zazwyczaj. Bójka to było naprawdę ostatnie czego tego potrzebował. A co dopiero bójka, w którąj został wplątany jeszcze Laurent.
Pokręcił głową.
– Idioci pewnie uznają mugolskie pochodzenie za synonim niekompetencji. Komuś nie podoba się co robi Jenkins, zasugerował że jest mugolaczką, ktoś usłyszał, że jest mugolką i tak poszło – powiedział, pocierając czoło dłonią, akurat.w miejscu w którym wciąż widniał siniak po upadku. Czy jemu się wydawało, czy nagle poczuł się jakoś bardziej zmęczony?
– Chyba wolałbym, abyśmy to nie my mieli pecha – mruknął, ale niestety miał takie ponure wrażenie, że do ich rodziny przyczepił się jakiś wredny los. Może kto miał szczęście w kartach, ten nie miał za nic szczęścia w życiu?
Rozejrzał się po zgromadzonych. Brygadziści chyba skutecznie radzili sobie z tłumieniem rosnącym emocji, bo niektórzy czarodzieje, wreszcie zaczęli się rozchodzić.
– Hm, patrząc ze nigdzie nie widzę spokrewnionej z nami przyczyny zamieszania na Lammas, to chyba jednak nie to.
Razem z kuzynem powoli wycofali się z tłumu, a Basilius w pewnym momencie położył dłoń na ramieniu Laurenta, aby na pewno się nie rozdzielili, lub też aby mógłby go szybko odciągnąć w inna stronę, gdyby ktoś ponownie postanowił na niego wpaść.
Wreszcie gdy znaleźli się w bezpiecznej odległości, puścił ramię drugiego Prewetta i zerknął na tłum, zastanawiając się czy powinni po prostu odejść jeszcze dalej, czy też chwilę poczekać na wypadek, gdyby jednak sytuacja eskalowała i doszło do nieproszonej bójki. Wolał jednak tego bardzo uniknąć, bo naprawdę miał dosyć wrażeń na te kilka dni. Najpierw Windermere, dziwne niedźwiedzie i wciągające go pod ziemię korzenie, a potem upadek z miotły, wybity bark, kilka stłuczeń i to na oczach Florence, której przecież nie tak dawno obiecywał, że w sierpniu będzie się statał odpoczywać bardziej, niż zazwyczaj. Bójka to było naprawdę ostatnie czego tego potrzebował. A co dopiero bójka, w którąj został wplątany jeszcze Laurent.
Pokręcił głową.
– Idioci pewnie uznają mugolskie pochodzenie za synonim niekompetencji. Komuś nie podoba się co robi Jenkins, zasugerował że jest mugolaczką, ktoś usłyszał, że jest mugolką i tak poszło – powiedział, pocierając czoło dłonią, akurat.w miejscu w którym wciąż widniał siniak po upadku. Czy jemu się wydawało, czy nagle poczuł się jakoś bardziej zmęczony?
– Chyba wolałbym, abyśmy to nie my mieli pecha – mruknął, ale niestety miał takie ponure wrażenie, że do ich rodziny przyczepił się jakiś wredny los. Może kto miał szczęście w kartach, ten nie miał za nic szczęścia w życiu?
Rozejrzał się po zgromadzonych. Brygadziści chyba skutecznie radzili sobie z tłumieniem rosnącym emocji, bo niektórzy czarodzieje, wreszcie zaczęli się rozchodzić.
– Hm, patrząc ze nigdzie nie widzę spokrewnionej z nami przyczyny zamieszania na Lammas, to chyba jednak nie to.