26.08.2024, 20:03 ✶
Icarus kiwał głową na słowa Basila, ale w nie nie wierzył. Nie naprawdę. Czuł, że brat mu mówił to wszystko, by go pocieszyć. To by było dość logiczne. Był jego starszym bratem.
– Nie trzeba. Dam sobie radę. Zawsze tak jest – powiedział cicho.
Miał ochotę się napić. To by umorzyło jego ból, to by sprawiło, że może mniej by czuł. Może by nie myślał o tym, jak zmarnował swój potencjał i jak tak naprawdę bez ojca nie miał szans zaistnieć w świecie naukowym. Był beznadziejnym historykiem i koszmarnym bratem. Electra i Basilius byli wspaniałymi osobami, a on? Był tylko bękartem. Ich matka miała rację, co do niego. Niszczył ich rodzinę. Nie był prawdziwym Prewettem. Nawet nie wiedział, kim była jego matka.
Był żałosny. Ten jego bar był żartem. Udawał w nim kimś, kim wcale nie był. Wcielał się po prostu w postać barmana, charyzmatycznego i anonimowego.
– Nie słuchaj mnie. Źle się czuję. – rzekł cicho. Wciąż płakał i było mu coraz słabiej. Cienie tańczyły mu przed oczami. Czy to była klątwa? A może po prostu słabość?
– Nie trzeba. Dam sobie radę. Zawsze tak jest – powiedział cicho.
Miał ochotę się napić. To by umorzyło jego ból, to by sprawiło, że może mniej by czuł. Może by nie myślał o tym, jak zmarnował swój potencjał i jak tak naprawdę bez ojca nie miał szans zaistnieć w świecie naukowym. Był beznadziejnym historykiem i koszmarnym bratem. Electra i Basilius byli wspaniałymi osobami, a on? Był tylko bękartem. Ich matka miała rację, co do niego. Niszczył ich rodzinę. Nie był prawdziwym Prewettem. Nawet nie wiedział, kim była jego matka.
Był żałosny. Ten jego bar był żartem. Udawał w nim kimś, kim wcale nie był. Wcielał się po prostu w postać barmana, charyzmatycznego i anonimowego.
– Nie słuchaj mnie. Źle się czuję. – rzekł cicho. Wciąż płakał i było mu coraz słabiej. Cienie tańczyły mu przed oczami. Czy to była klątwa? A może po prostu słabość?