26.08.2024, 21:10 ✶
- Nie, nie ma mowy! - Tak jak Brenna broniła się przed Skrzydłem Szpitalnym, tak Enzo alergią reagował na samą propozycję samodzielnego wywabiania plam. Odsunął się do dziewczyny i przesunął rękoma po mokrych plamach na płaszczu. - Jeden zły chłoszczyść i będzie zrujnowany! - Zapewnił i naprawdę brzmiał jak ktoś, kto miał w tym temacie doświadczenie. - Oddam płaszcz do Hogsmeade, do magicznego specjalistycznego czyszczenia. - Powiedział, poprawiając jeszcze kołnierz, chociaż w takiej sytuacji niewiele już pomagało. Był brudny!
Nawet jednak sprawa płaszcza nie była ważniejsza od przygód z koleżanką na Błoniach. Póki było im ciepło, mogli przecież zwiedzać okolicę nawet ubłoceni.
- Wszystkich na raz albo każdego po kolei, jak ci wygodniej. - Enzo pociągnął jej żart. Przy niej, naprawdę nie musiał bać się Ślizgonów! Gdy Brenna zajmie się bitwą, on po prostu ucieknie! Idealny plan. - Czasami mam wrażenie, że Isaac potrafiłby zmusić do rozmowy każdego. Chodź. - Ruszył brzegiem, trzymał się jednak nieco dalej od wody niż wcześniej. Trawa była mokra i tylko odrobina nieszczęścia wystarczyła, by zsunął się do wody. - Bulgotałby i wył, jeśli potrzeba! Słyszałem, Brenna, że planujecie razem jakieś spotkania? - Uśmiechnął się półgębkiem, bo aluzja była oczywista. - Uważaj, bo widziałem, jak oglądała się za nim Susan z czwartego roku. Rybka może ci uciec z haczyka.
Nawet jednak sprawa płaszcza nie była ważniejsza od przygód z koleżanką na Błoniach. Póki było im ciepło, mogli przecież zwiedzać okolicę nawet ubłoceni.
- Wszystkich na raz albo każdego po kolei, jak ci wygodniej. - Enzo pociągnął jej żart. Przy niej, naprawdę nie musiał bać się Ślizgonów! Gdy Brenna zajmie się bitwą, on po prostu ucieknie! Idealny plan. - Czasami mam wrażenie, że Isaac potrafiłby zmusić do rozmowy każdego. Chodź. - Ruszył brzegiem, trzymał się jednak nieco dalej od wody niż wcześniej. Trawa była mokra i tylko odrobina nieszczęścia wystarczyła, by zsunął się do wody. - Bulgotałby i wył, jeśli potrzeba! Słyszałem, Brenna, że planujecie razem jakieś spotkania? - Uśmiechnął się półgębkiem, bo aluzja była oczywista. - Uważaj, bo widziałem, jak oglądała się za nim Susan z czwartego roku. Rybka może ci uciec z haczyka.