27.08.2024, 19:53 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.08.2024, 20:28 przez Charles Mulciber.)
Instrumenty ucichły, a wraz z muzyką uleciała miła atmosfera, która dotąd panowała między nimi. Charles nie chciał urazić nowej znajomej i doszedł do wniosku, że rzeczywiście mógł przesadzić. Wyciągał do niej ręce już w lokalu, gdy obserwowali wyczyny Sophie na scenie, i już wtedy Olivia mówiła, że nie lubi dotyku obcych. Teraz jeszcze uświadomiła mu, że jest zajęta. Charles poczuł się jak skończony dupek. I nie chodziło nawet o to, że dziewczyna była starsza! Nie miał nic przeciwko starszym kobietom, z wiekiem przychodziło doświadczenie, które przecież było bardzo cenne u naturalnie mniej rozgarniętej płci przeciwnej.
- Już nie będę. - Obiecał, ale opuścił ręce, by nie stać jak mugol poddający się przed różdżką. Wsunął je do kieszeni, by żaden ruch nie zasugerował już Olivii, że może znów wyciągać w jej stronę łapska. - Lepiej powiedzieć to wprost. I tak, dam ci znać, jak tylko Sophie wróci. - Obiecał na odczepne, bo przez zmieszanie chciał już pójść, wrócić do domu i zająć się tym, czy powinien: poszukiwaniem kuzynki. Musicale na Pokątnej musiały poczekać na inną noc i inną pannę.
Przeniósł spojrzenie na dom Olivii tylko na moment.
- Chodź, musisz wrócić do domu. I... dzięki. Zgłoszę się, jeśli będę czegoś potrzebował. - Potwierdził, bo i nie chciał już tłumaczyć, że jego brat jest zawodowym wytwórcą eliksirów, a na ukojenie nerwów sam może skręcić sobie kadzidełko. - Nie wychodź już dzisiaj z domu. Będziesz bezpieczna.
- Już nie będę. - Obiecał, ale opuścił ręce, by nie stać jak mugol poddający się przed różdżką. Wsunął je do kieszeni, by żaden ruch nie zasugerował już Olivii, że może znów wyciągać w jej stronę łapska. - Lepiej powiedzieć to wprost. I tak, dam ci znać, jak tylko Sophie wróci. - Obiecał na odczepne, bo przez zmieszanie chciał już pójść, wrócić do domu i zająć się tym, czy powinien: poszukiwaniem kuzynki. Musicale na Pokątnej musiały poczekać na inną noc i inną pannę.
Przeniósł spojrzenie na dom Olivii tylko na moment.
- Chodź, musisz wrócić do domu. I... dzięki. Zgłoszę się, jeśli będę czegoś potrzebował. - Potwierdził, bo i nie chciał już tłumaczyć, że jego brat jest zawodowym wytwórcą eliksirów, a na ukojenie nerwów sam może skręcić sobie kadzidełko. - Nie wychodź już dzisiaj z domu. Będziesz bezpieczna.
Koniec sesji