27.08.2024, 23:05 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.08.2024, 23:09 przez Icarus Prewett.)
Słuchał rozmowy kuzyna i brata, kiwając co jakiś czas głową ze zrozumieniem. To wszystko odrobinę go przytłaczało. Nie, żeby nie był przyzwyczajony do asystowania bratu i do różnych przygód kuzyna, których chyba nie chciał do końca znać, ale tym razem czuł się bezużyteczny. To w sumie nie było nic złego. Nie, żeby się obrażał, po prostu odzywała się wtedy jego ukryta, maskowana cały czas nieśmiałość.
Przyniósł bratu koce dla Laurenta i poklepał kuzyna po ramieniu.
– Wiesz, ty zdrowiej, a ja pójdę odpowiedzieć na wezwanie morza – zażartował. – Nie będę przeszkadzał. A i tak mam jeszcze kilka dokumentów do wypełnienia. Bar sam się nie poprowadzi.
Było to pół-kłamstwo. W sumie miał jeszcze kilka papierów do podpisania i przeczytania, ale miał też na to mnóstwo czasu.
– Wołajcie mnie, jeśli będziecie czegoś potrzebować – zawołał na odchodnym i poszedł na górę.
Natychmiast skusiła go butelka whisky stojąca na biurku. Przeklął pod nosem i uznał, że to ona przepędzi jego wszelkie wątpliwości.
Przyniósł bratu koce dla Laurenta i poklepał kuzyna po ramieniu.
– Wiesz, ty zdrowiej, a ja pójdę odpowiedzieć na wezwanie morza – zażartował. – Nie będę przeszkadzał. A i tak mam jeszcze kilka dokumentów do wypełnienia. Bar sam się nie poprowadzi.
Było to pół-kłamstwo. W sumie miał jeszcze kilka papierów do podpisania i przeczytania, ale miał też na to mnóstwo czasu.
– Wołajcie mnie, jeśli będziecie czegoś potrzebować – zawołał na odchodnym i poszedł na górę.
Natychmiast skusiła go butelka whisky stojąca na biurku. Przeklął pod nosem i uznał, że to ona przepędzi jego wszelkie wątpliwości.
Postać opuszcza sesję