27.08.2024, 23:15 ✶
Drgnął, kiedy faktycznie to była Brenna i zobaczył ją spieszącą się w jego stronę - w sumie to nie pamiętał czy kiedykolwiek widział ją niezabieganą, wiecznie w ruchu, zawsze jej dużo i wszędzie. Znów poczuł to dziwne uczucie w żołądku, jakby go ssało z głodu, ale przecież zjadł obfite śniadanie.
- Cześć, Brenna - przywitał się z szerokim uśmiechem, który z jakiegoś powodu nie chciał mu zejść z ust, zdecydowanie chyba za bardzo cieszył się ze spotkania z młodą Longbottomówną. Pokiwał głową z niedowierzaniem, ale nawet nie skomentował jej włosów, które tak często zdawały się żyć własnym życiem - słyszała to chyba od każdego kto ją spotkał częściej niż raz. - Co tym razem przeskrobałaś? - zaśmiał się i dodał. - Z tym skakaniem to bym uważał, bo potem będziesz słyszeć jej wyrzekania w trakcie lotu i jak już się w skrzydle szpitalnym obudzisz, nic przyjemnego, uwierzmy na słowo - dodał jeszcze, cóż miał z tym niejako doświadczenie po końcówce ubiegłego roku, ale cóż, już sobie z tym poradził, a przynajmniej tak to wyglądało.
- A miałem nadzieję, że przeklniemy kuwetę, która będzie za nią biegać i śpiewać piosenkę o kotach fałszując przy tym niczym Pringle - udał zawiedzionego, zdecydowanie będzie musiał kiedyś wypróbować ten figiel sam, lepiej żeby Brenna nie podpadała za bardzo opiekunce swojego domu, a on? On miał ostatni rok, a raczej ostatnie tygodnie, żeby zostawić po sobie "pamiątkę" i uwiecznić się w pamięci innych osób.
- Ale znalazłem to, zobacz - podszedł bliżej, aby upewnić się, że nikt ich nie podsłucha i przypadkiem nie podejrzy tego co chciał jej pokazać. Bezwiednie wziął głębszy oddech, aby poznać jej zapach - coś co jak zauważy za kilka lat będzie robił w stosunku do osób mu bliskich. Pokazał jej pergamin, na którym przepisał zaklęcie zmieniające kolor włosów na jaskrawy różowy, a dodatkowo zmieniał skórę na zieloną w fioletowe kropki. - Myślałem, że w bibliotece jest teraz tak tłoczno, że przyda im się odrobina rozrywki - uśmiechnął się jak najniewinniej jak tylko w danej chwili potrafił. - Testowałem to na jednej z opuszczonych klas, możemy to dość prosto umieścić na drzwiach - wyjaśnił cały swój misterny plan.
- Cześć, Brenna - przywitał się z szerokim uśmiechem, który z jakiegoś powodu nie chciał mu zejść z ust, zdecydowanie chyba za bardzo cieszył się ze spotkania z młodą Longbottomówną. Pokiwał głową z niedowierzaniem, ale nawet nie skomentował jej włosów, które tak często zdawały się żyć własnym życiem - słyszała to chyba od każdego kto ją spotkał częściej niż raz. - Co tym razem przeskrobałaś? - zaśmiał się i dodał. - Z tym skakaniem to bym uważał, bo potem będziesz słyszeć jej wyrzekania w trakcie lotu i jak już się w skrzydle szpitalnym obudzisz, nic przyjemnego, uwierzmy na słowo - dodał jeszcze, cóż miał z tym niejako doświadczenie po końcówce ubiegłego roku, ale cóż, już sobie z tym poradził, a przynajmniej tak to wyglądało.
- A miałem nadzieję, że przeklniemy kuwetę, która będzie za nią biegać i śpiewać piosenkę o kotach fałszując przy tym niczym Pringle - udał zawiedzionego, zdecydowanie będzie musiał kiedyś wypróbować ten figiel sam, lepiej żeby Brenna nie podpadała za bardzo opiekunce swojego domu, a on? On miał ostatni rok, a raczej ostatnie tygodnie, żeby zostawić po sobie "pamiątkę" i uwiecznić się w pamięci innych osób.
- Ale znalazłem to, zobacz - podszedł bliżej, aby upewnić się, że nikt ich nie podsłucha i przypadkiem nie podejrzy tego co chciał jej pokazać. Bezwiednie wziął głębszy oddech, aby poznać jej zapach - coś co jak zauważy za kilka lat będzie robił w stosunku do osób mu bliskich. Pokazał jej pergamin, na którym przepisał zaklęcie zmieniające kolor włosów na jaskrawy różowy, a dodatkowo zmieniał skórę na zieloną w fioletowe kropki. - Myślałem, że w bibliotece jest teraz tak tłoczno, że przyda im się odrobina rozrywki - uśmiechnął się jak najniewinniej jak tylko w danej chwili potrafił. - Testowałem to na jednej z opuszczonych klas, możemy to dość prosto umieścić na drzwiach - wyjaśnił cały swój misterny plan.