• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki

[06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#33
28.08.2024, 01:00  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.08.2024, 01:03 przez Richard Mulciber.)  

Richard zastanawiał się, czy jego młodszy syn w ogóle zrozumiał ich ostatnią rozmowę, czy wszelkie wypowiadane słowa dotyczące jego wyprowadzki i ostrzeżenia odnośnie wydziedziczenia, nie zobrazował zbyt przesadnie. Możliwe, że wziął sobie to mocno do serca interpretując po swojemu. Jak zaprogramowana maszyna, która uległa awarii.

Zdawało się, że Charles nie zrozumiał sytuacji, w jakiej znalazł się jego ojciec. Richard oczywiście, wykonywał polecenia swojego brata, robił co ten mu zalecał, słuchał się, ale też miewał swoje zdanie. Nie ze wszystkim się z nim zgadzał. I mimo tego, że Robert robił swoje, Richard nie odwrócił się a jedynie musiał akceptować jego decyzje, podjęte działania. Drugą istotną kwestią była kamienica, pełniąca rolę domu rodzinnego. Miejsca, gdzie wychowywał się Richard i dorastał ze swoim rodzeństwem. Nie była jego własnością. Decyzje o tym, kto może tutaj mieszkać, wydawał Robert.

Sprawa Isaaca Bagshota była świeża. Minęło dopiero kilka dni od Lammas. Minął niecały dzień od publikacji wywiadu. Mieli obecnie weekend. Nie było za późno na działania w jego sprawie. Jednakże, dobrze byłoby uważać jakie podejmie się kroki w jego kierunku, aby nie zrzucać światła podejrzenia na ich rodzinę. On jako rodzic, mógłby wysłać list do redakcji wyrażając swoje oburzenie, niezadowolenie. Lecz inne działania, wobec jego osoby, mogły zostać zrealizowane później. W odpowiednim czasie.
To nie był jednak temat na teraz.

Nie zatrzymywał dzieciaki. Pozwolił chłopcom opuścić kamienicę, zaś Sophie udać do swojego pokoju, albo dołączyć do kuzynów. Nie sprawdzał tego. W jadalni został sam. Z całą niemal nietkniętą zastawą śniadaniową. Ktoś coś skubnął, ale pozostali raczej nie tknęli niczego. Richard siedział w milczeniu. Wpatrując się w to wszystko w ciszy.

W pomieszczeniu pojawił się Belenos. Widząc że śniadania niemal nie tknęli, spuścił swoje duże uszy na dół. Czyżby nie smakowało? Nie postarał się tak dobrze, jak robiła to jego koleżanka Selar?

- Panie… Czyżby Belenos zawiódł? Śniadanie nie smakowało?
Zapytał niepewnie, ostrożnie. Nerwowo  pocierając dłonie o siebie. Wiedząc, że Richard był dzisiejszego dnia w naprawdę nerwowym nastroju.
Słysząc pytanie skrzata, Mulciber spojrzał po chwili na niego.
- Nie. Mieliśmy trudną rozmowę i przez to straciliśmy apetyt.
Wyjaśnił.
- Posprzątaj. Jedzenia nie marnuj. Wystaw na kolację.
Polecił mu, dopijając po chwili kawę i wstał od stołu, zabierając ze sobą Proroka Codziennego. Belenos nieco wciąż zaniepokojony, posprzątał ze stołu i wrócił do swoich obowiązków.

W oczekiwaniu na Stanleya, Richard postanowił spróbować przeczytać gazetę, przygotowując sobie szklankę whisky. Zapaliwszy papierosa. Skupić się jednak na czytaniu nie mógł. A na ostatnich stronach, znalazł jak zwykle nudne krzyżówki. Postanowił spróbować ją wypełniać. Zgarnął ołówek z szuflady komody i zaczął czytać hasła, próbując odgadnąć odpowiedzi. Część była dla niego prosta, bez problemu wpisał co wpisane być powinno. Druga część wydawała mu się idiotyczna. Wpisywał więc byle co, aby wpasowało się pod konkretne litery. Krzyżówka uzupełniana metodą własną. A i tak jej nie skończył, bo rzucił tym na ławę.

- Jak on może to rozwiązywać.
Westchnął, dopiwszy do końca whisky. Papierosa zdążywszy wypalić już podczas rozwiązywania labiryntu słów.

Pozostały czas przeznaczył na rozmyślanie. Analizowanie dzisiejszej rozmowy z synami. Wspominając również słowa brata, odnośnie uzależniania od siebie własnego dziecka. To miało dwie strony medalu. Z jednej dzieciak możliwe powinien usamodzielnić się i nie bazować całe życie na ojcowskiej ochronie i wsparciu. Ale z drugiej, miał go po swojej stronie. Chłopak gotów był zrobić dla niego chyba wszystko?
Tym sposobem rozległo się pukanie, Belenos poszedł otworzyć drzwi, ale już nie wrócił…


~ * ~ * ~ * ~

W tym czasie, nastąpiło porwanie skrzata Belenosa:
Nie powinienem tego robić
Po tym, Richard podjął interwencję:
Nie powinieneś tego robić


~ * ~ * ~ * ~

Godzina do dwóch później | Południe



Richard wrócił do kamienicy z Belenosem. Przez bezpośrednią teleportację. Ta cała gra jego brata doprowadzała go już do skraju wytrzymałości psychicznej, że miał tym razem być bardziej złośliwy i rozpierdolić mu gabinet. Lecz jak to w ich przypadku, kończyło się to tylko na wrzeszczeniu na siebie, kilku godzinach milczenia w obrażeniu i później było już dobrze. Umieli sobie szybko wybaczać. Tak samo byłoby zapewne, gdy Robert wróci ze swoich wakacji.

- Belenos nie wie jak się Panu odwdzięczy. Belenos Panu dziękuje. Uratował Pan Belenosa z rąk porywacza.
Odezwał się skrzat pełen wdzięczności. Wiernie służy tej rodzinie od lat, przywykł do tutejszych zasad, zachowania lokatorów, doświadczając tego, jak się ta rodzina w pokoleniach zmieniała. I choć za czasów Francisa Mulcibera było bardzo źle, toksycznie. Tak później, po śmierci pierwszego Pana, w jakimś stopniu się zmieniła.
- Następnym razem bardziej uważaj i reaguj szybciej.
Odparł w odpowiedzi Richard, z westchnięciem.
- Belenos będzie się starał. Belenos nie zawiedzie.
Zapewniał. Choć gotów był się ukarać za swoją nieostrożność. Bowiem Pan Richard musiał fatygować się po jego skrzacią istotę.
- Wracaj do swoich obowiązków.
Wydał polecenie skrzatowi. Ten bez słowa udał się do kuchni.

Richard skierował się na piętro do swojego pokoju, gdzie zdjął szatę i schował ją do szafy na swoje miejsce. Przebrał golf z powrotem na koszulę, jaką miał z rana. Pozostała jedna zmiana, że był ogolony. Im częściej był przez brata upominany i do menela porównywany, golenie się codziennie wchodziło mu już powoli w nawyk.

Zszedł na dół, w salonie zapalając papierosa. Zastanawiał się, dlaczego Robert mu to robił. Dlaczego zrobił się taki bardziej złośliwy, jakby ostatnia przeprowadzona rozmowa nie wystarczyła. Richard wiedział co miał robić. Dlaczego obrywał także?

Zbliżała się pora obiadowa. Richard w tym czasie, przeniósł się do gabinetu, aby przy okazji spojrzeć na pilne sprawy, jakie trzeba zrealizować na jutro. Ponownie też zapoznał się na spokojnie z listami od Roberta i Lorraine z tymi przeprosinami. Nie do końca mu się to podobało. Być może wiedział jak to inaczej rozwiązać.

Wyszedł z gabinetu, sprawdzając godzinę. Chłopcy powinni wrócić. Udał się zatem do jadalni i już był nieco zaskoczony. Belenos chyba przechodził dzisiaj samego siebie. Z kuchni dobiegał znajomy Richardowi zapach znanej potrawy.

- Panie, nakrycie do stołu ma być jak na śniadaniu?
Zapytał skrzat dla upewnienia się. Richard musiał się zastanowić. Od rana był wkurzony na Roberta, że specjalnie nawet zajął jego miejsce przy stole. Teraz jednak wiedząc gdzie jest. Był w miarę uspokojony.
- Tak jak zawsze siedzimy. Miejsca Roberta i Lorien zostaw puste.
Belenos przyjął do wiadomości i zastawił nakrycia do stołu tak jak każdy z tutejszych domowników, miał swoje miejsce przy stole rodzinnym. Kwestia minut a na stole pojawił się główny posiłek. Fiskegrateng, norweska zapiekanka rybna z makaronem i warzywami. Tym właśnie Belenos zaskoczył Richarda.
- Zrobiłeś Fiskegrateng?
Takich zdolności po swoim skrzacie się nie spodziewał. Ale trzeba przyznać, że postarał się. Czy mimo wyglądu i zapachu, smakowało tak samo?
- Belenos chciał się odwdzięczyć. Belenos chciał też naprawić nastrój Paniczom.
Tłumaczył się. Tyko nie był pewnego jednego. Czy panience Sophie będzie smakowało? Czy wciąż będzie na niego zła? Wyzywać go?
Trzeba jednak przyznać, że Belenos starał się zastąpić nieobecną Selar. Śniadania nie tknęli, to może z obiadem się uda?
Richard nie zajmował jeszcze swojego standardowego miejsce przy stole, ale na pewno już zostawił w spokoju szczytowe. Spojrzał na zegarek, zastanawiając się, czy chłopcy zdążą wrócić? Czy Sophie zejdzie? Czy ma on sam zjeść obiad?


Deadline odpisów: 30.08 (piątek), północ / dowolna kolejka, 1 post na turę
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (196), Charles Mulciber (4768), Leonard Mulciber (2663), Richard Mulciber (6910), Sophie Mulciber (962)




Wiadomości w tym wątku
[06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Richard Mulciber - 30.07.2024, 17:10
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Charles Mulciber - 30.07.2024, 18:23
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Richard Mulciber - 31.07.2024, 01:05
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Charles Mulciber - 31.07.2024, 11:08
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Leonard Mulciber - 31.07.2024, 18:22
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Richard Mulciber - 01.08.2024, 11:44
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Sophie Mulciber - 01.08.2024, 12:06
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Charles Mulciber - 01.08.2024, 12:41
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Leonard Mulciber - 01.08.2024, 18:06
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Richard Mulciber - 02.08.2024, 11:22
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Charles Mulciber - 02.08.2024, 12:29
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Bard Beedle - 02.08.2024, 19:33
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Leonard Mulciber - 05.08.2024, 15:58
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Sophie Mulciber - 05.08.2024, 17:03
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Richard Mulciber - 06.08.2024, 02:04
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Charles Mulciber - 06.08.2024, 11:27
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Leonard Mulciber - 08.08.2024, 19:58
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Sophie Mulciber - 09.08.2024, 11:35
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Richard Mulciber - 10.08.2024, 17:13
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Charles Mulciber - 10.08.2024, 23:00
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Leonard Mulciber - 11.08.2024, 00:01
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Sophie Mulciber - 13.08.2024, 11:44
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Richard Mulciber - 13.08.2024, 22:36
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Charles Mulciber - 14.08.2024, 16:45
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Leonard Mulciber - 15.08.2024, 17:54
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Richard Mulciber - 19.08.2024, 13:01
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Charles Mulciber - 19.08.2024, 18:29
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Leonard Mulciber - 22.08.2024, 19:35
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Sophie Mulciber - 23.08.2024, 11:13
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Richard Mulciber - 23.08.2024, 12:56
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Charles Mulciber - 24.08.2024, 14:51
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Leonard Mulciber - 25.08.2024, 12:59
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Richard Mulciber - 28.08.2024, 01:00
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Charles Mulciber - 28.08.2024, 14:04
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Leonard Mulciber - 31.08.2024, 18:28
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Richard Mulciber - 02.09.2024, 12:45
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Charles Mulciber - 02.09.2024, 20:27
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Leonard Mulciber - 04.09.2024, 22:00
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Richard Mulciber - 06.09.2024, 00:12
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Charles Mulciber - 06.09.2024, 10:05
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Leonard Mulciber - 09.09.2024, 11:55
RE: [06.08.1972] Toksyczny Rodzic | Richard i dzieciaki - przez Richard Mulciber - 10.09.2024, 13:55

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa