Zaklęcie pomknęło z jej różdżki całkiem zgrabnie w stronę miejsca o które jej chodziło. Tyle, że nic się nie wydarzyło. Nie było śladu magii, zaklęć, klątw, niczego. Może jej się wydawało? Niemożliwe. Słyszała kroki. Jej zmysły nie mogły się mylić. Była pewna tego, że coś tam było, tylko co?
Ktoś zachichotał, gwałtownie odwróciła się w stronę Brenny, jakby próbowała sprawdzić, czy i ona to słyszy. Ktoś się z nimi bawił, tyle, że w jaki sposób, a może przez tę ciemność jej zmysły wariowały? Niemożliwe, to na pewno nie było to.
Czuła, że coś jest nie tak. Ta czerń była nienaturalna, zbliżała się do nich i pochłaniała wszystko na swej drodze. Musiały zareagować, tylko jak walczyć z czymś, czego nie można było ująć, co wydawało się nie mieć kształtu?
- NIE, NA GÓRĘ, SZYBKO. - Krzyknęła, bo jej towarzyszka zaczęła schodzić w stronę tego czegoś. Musiały zwiać wyżej, uciec od tego, co zamierzało je pochłonąć.
Wood nie ruszyła się z miejsca dopóki Brenna jej nie posłuchała, musiała mieć pewność, że ciemność jej nie pochłonie.
Ruda nie słyszała odgłosów dochodzących z góry, jej wydawało się, że ktoś jest na dole. Miała nadzieję, że gdy wdrapią się na szczyt schodów to nie spotkają tej samej czerni, która zmierzała ku ich kierunku od dołu, wtedy byłyby otoczone, nie miałyby jak uciec. - Nie wiem co się dzieje Brenn. - Rzuciła jeszcze, sama zaczęła wdrapywać się wyżej, byle tylko to coś jej nie pochłonęło. Może to była jakaś iluzja? Ciężko jej było się nad tym zastanawiać, kiedy to coś ciągle zmierzało w ich stronę.