30.08.2024, 00:03 ✶
Odkąd wrócił do Anglii miał wrażenie, że zawsze coś się dzieje, nie pamiętał, aby choć jeden dzień mógł w spędzić w "spokoju". Oczywiście przygody z Mabel nie zaliczały się do tych rzeczy, na które by narzekał, jednak dzisiaj nie była to jedna z tych przygód. Dzisiaj samotnie wybrał się do niemagicznego Londynu, musiał odwiedzić kilka miejsc w prostych celach zakupowych, ale nie przeszkadzało mu się też nieco poszwendać po starych śmieciach. Był już w takim wieku, że czasami łapała go nostalgia i nie zawsze z nią walczył, czasami po prostu się jej poddawał.
Zerknął na zegarek, trochę czasu już minęło od tego kiedy wysłał wiadomość do Ministerstwa, zastanawiał się czy ktokolwiek potraktuje poważnie jego doniesienie. Po prawdzie liczył, że dotrze to do któregoś z rodzeństwa Longbottomów to dawało mu największe nadzieję na to, że zostanie "wysłuchany". Nie zliczył ile już papierosów wypalił stojący obserwując jedno z mieszkań po przeciwnej stronie ulicy - chciał być pewny, że nie przegapi niczego. Doprawdy, gdyby nie poświęcił tych kilku chwil, żeby przejrzeć raporty z zaginięć mugoli na ich posterunku policji to zupełnie nie zainteresowałby się tą sytuacją.
Rzucił kolejny niedopałek na ziemię i przydepnął go butem, aby dokładnie dogasić. Normalnie pozbyłby się go za pomocą różdżki, ale był w niemagicznej okolicy i tylko mógłby napytać sobie biedy tym. Rozejrzał się ponownie ciekaw, czy jest sens w czekaniu nadal tutaj, a może powinien zainteresować się sprawą samotnie? Wszakże chodziło o dobro niewinnych, którzy nie mogliby się samodzielnie ochronić. Jednak wszelkie jego rozmyślania na temat tego czy zostać szaleńcem lub bohaterem zostały rozwiane przez pojawienie się dwóch przedstawicieli BUMu.
- Już myślałem, że nikogo nie przyślą - powiedział witając się z obojgiem mężczyzn uściśnięciem ręki. Obu znał, jednego od dzieciństwa, a drugiego za sprawą Nory i jako osobę wciągającą go w szeregi Zakonu.
- Przypadkiem trafiłem na informację o zaginięciach mugoli w tej okolicy - zaczął streszczać całą sytuację. - Z tego co widziałem to tam mieszka czarodziej. Wchodziło do mieszkania z kimś jeszcze, mugolem którego spotkał na rogu, a wychodził już sam niosąc klatkę z papugą, która zdawała się coś krzyczeć ale nic zrozumiałego. Minęło kilka godziną mugol nadal nie wyszedł z tego mieszkania - musiał teraz już brzmieć jak jakiś lunatyk, który obserwuje innych przez cały dnie. Chciałby się mylić, ale jeśli faktycznie mieszka tam człowiek, który dla zabawy zamienia mugoli w zwierzęta i potem sprzedaje jako ciekawe zwierzątka?
Zerknął na zegarek, trochę czasu już minęło od tego kiedy wysłał wiadomość do Ministerstwa, zastanawiał się czy ktokolwiek potraktuje poważnie jego doniesienie. Po prawdzie liczył, że dotrze to do któregoś z rodzeństwa Longbottomów to dawało mu największe nadzieję na to, że zostanie "wysłuchany". Nie zliczył ile już papierosów wypalił stojący obserwując jedno z mieszkań po przeciwnej stronie ulicy - chciał być pewny, że nie przegapi niczego. Doprawdy, gdyby nie poświęcił tych kilku chwil, żeby przejrzeć raporty z zaginięć mugoli na ich posterunku policji to zupełnie nie zainteresowałby się tą sytuacją.
Rzucił kolejny niedopałek na ziemię i przydepnął go butem, aby dokładnie dogasić. Normalnie pozbyłby się go za pomocą różdżki, ale był w niemagicznej okolicy i tylko mógłby napytać sobie biedy tym. Rozejrzał się ponownie ciekaw, czy jest sens w czekaniu nadal tutaj, a może powinien zainteresować się sprawą samotnie? Wszakże chodziło o dobro niewinnych, którzy nie mogliby się samodzielnie ochronić. Jednak wszelkie jego rozmyślania na temat tego czy zostać szaleńcem lub bohaterem zostały rozwiane przez pojawienie się dwóch przedstawicieli BUMu.
- Już myślałem, że nikogo nie przyślą - powiedział witając się z obojgiem mężczyzn uściśnięciem ręki. Obu znał, jednego od dzieciństwa, a drugiego za sprawą Nory i jako osobę wciągającą go w szeregi Zakonu.
- Przypadkiem trafiłem na informację o zaginięciach mugoli w tej okolicy - zaczął streszczać całą sytuację. - Z tego co widziałem to tam mieszka czarodziej. Wchodziło do mieszkania z kimś jeszcze, mugolem którego spotkał na rogu, a wychodził już sam niosąc klatkę z papugą, która zdawała się coś krzyczeć ale nic zrozumiałego. Minęło kilka godziną mugol nadal nie wyszedł z tego mieszkania - musiał teraz już brzmieć jak jakiś lunatyk, który obserwuje innych przez cały dnie. Chciałby się mylić, ale jeśli faktycznie mieszka tam człowiek, który dla zabawy zamienia mugoli w zwierzęta i potem sprzedaje jako ciekawe zwierzątka?