30.08.2024, 02:11 ✶
Zaśmiał się z opowieści Brenny, gdyby nie to że znał ją już trochę to podczas jej słowotoku miałby trudność iw rozumieniu słów. Sam uważał ten jej nawyk za uroczy, a do tego tak bardzo pasujący do zabieganej osoby, tak jak i czas nie nadążał za nią tak jej usta nie nadążały za wyrażaniem myśli. Pokiwał rozbawiony głową na boki.
- Myślę, że domyśliła się po tym z kim znalazłaś się na korytarzu, przecież nie ma ona trzeciego oka niezbędnego do przepowiadania przyszłości - w sumie to była prawda, sztywna i zawsze poważna McGonagall z talentem do wróżbiarstwa? To było nie do pomyślenia, a gdyby tak było to biada tym wszystkim gryfonom, którzy podejmowali się łamania regulaminu szkoły.
- Nie, chociaż, nie wiem, ale raczej nie. Wtedy raczej nie skupiałem się na słuchaniu kogokolwiek - odpowiedział zgodnie z prawdą zauważając, że nie ma problemu rozmawiać o tym z Brenną, co dawało mu do myślenia, bo do tej pory jedynie jego młodsza siostra Nora była osobą przy której nie czuł się skrępowany na wspomnienie o tym inaczej niż w formie żartu.
Odurzony jej zapachem nie wyłapał od razu pytania, jego umysł zadziałał niczym umysł górskiego trolla, kiedy ktoś zadaje mu pytanie z zaawansowanej numerologii. Na szczęście dal niego pytanie, które otrzymał śnie było z tych bez odpowiedzi.
- Kiedyś może i była w bibliotece, ale ja znalazłem ją w gabinecie Pringle podczas szlabanu, obstawiam, że ktoś wykorzystał zaklęcie z niej do jakiegoś żartu i mu ją zarekwirowano. Pokażę ci potem całą, jest tam wiele użytecznych zaklęć. - obiecał jeszcze i schował kawałek pergaminu do kieszeni szaty. Lepiej nie chwalić się czymś takim zbyt długo na korytarzu. - Tak, utrzymuje się około dwunastu godzin, ale potem znika bez śladu - oczy aż mu się zaświeciły na wieść o Ślizgonach w bibliotece, nie żeby miał coś przeciwko nim, ale nie było bardziej wdzięcznego obiektu dowcipów zmieniających wygląd niż właśnie Ślizgoni - z jakiegoś powodu straszną uwagę przykładali do wyglądu.
- W taki razie będziemy musieli się bardzo pospieszyć, żeby nas nie przyłapała, że to nasza sprawka - zgodził się i pociągnął Brennę za sobą w stronę biblioteki, nie było co marnować czasu, mogli skoro zgadzali się co do wykonania figla, to lepiej wcześniej niż później.
- Myślę, że domyśliła się po tym z kim znalazłaś się na korytarzu, przecież nie ma ona trzeciego oka niezbędnego do przepowiadania przyszłości - w sumie to była prawda, sztywna i zawsze poważna McGonagall z talentem do wróżbiarstwa? To było nie do pomyślenia, a gdyby tak było to biada tym wszystkim gryfonom, którzy podejmowali się łamania regulaminu szkoły.
- Nie, chociaż, nie wiem, ale raczej nie. Wtedy raczej nie skupiałem się na słuchaniu kogokolwiek - odpowiedział zgodnie z prawdą zauważając, że nie ma problemu rozmawiać o tym z Brenną, co dawało mu do myślenia, bo do tej pory jedynie jego młodsza siostra Nora była osobą przy której nie czuł się skrępowany na wspomnienie o tym inaczej niż w formie żartu.
Odurzony jej zapachem nie wyłapał od razu pytania, jego umysł zadziałał niczym umysł górskiego trolla, kiedy ktoś zadaje mu pytanie z zaawansowanej numerologii. Na szczęście dal niego pytanie, które otrzymał śnie było z tych bez odpowiedzi.
- Kiedyś może i była w bibliotece, ale ja znalazłem ją w gabinecie Pringle podczas szlabanu, obstawiam, że ktoś wykorzystał zaklęcie z niej do jakiegoś żartu i mu ją zarekwirowano. Pokażę ci potem całą, jest tam wiele użytecznych zaklęć. - obiecał jeszcze i schował kawałek pergaminu do kieszeni szaty. Lepiej nie chwalić się czymś takim zbyt długo na korytarzu. - Tak, utrzymuje się około dwunastu godzin, ale potem znika bez śladu - oczy aż mu się zaświeciły na wieść o Ślizgonach w bibliotece, nie żeby miał coś przeciwko nim, ale nie było bardziej wdzięcznego obiektu dowcipów zmieniających wygląd niż właśnie Ślizgoni - z jakiegoś powodu straszną uwagę przykładali do wyglądu.
- W taki razie będziemy musieli się bardzo pospieszyć, żeby nas nie przyłapała, że to nasza sprawka - zgodził się i pociągnął Brennę za sobą w stronę biblioteki, nie było co marnować czasu, mogli skoro zgadzali się co do wykonania figla, to lepiej wcześniej niż później.