Stała nadal przy swoim wuju, obserwowała przy tym uważnie wyścig, powoli chyba zbliżali się do mety. Nadal było jej trudno określić, kto wygra. Była ciekawa, jak wiele zależało od umiejętności, które posiadali jeźdźcy, a jak wiele od środka transportu, który wybrali. Dywany miały bowiem różne wzory.
- Nie mam pojęcia, ale dobrze, że mają jeszcze trochę fantazji. - Rzuciła do wuja z uśmiechem. Dobrze było czasem oderwać się od pracy i nieco ponieść. Nawet przez chwilę żałowała, że sama nie wdrapała się na dywan, bardzo szybko opuściła ją ta myśl, bo przypomniała sobie o swoim lęku wysokości. Nie, nie mogłaby zrobić czegoś takiego, bo pewnie by spadła i się poturbowała. Znając siebie skończyłaby gdzieś wysoko, nie mogąc się ruszyć.
- Żałujesz, że nie możesz sobie pozwolić na coś takiego? - Zapytała jeszcze nieśmiało Jonathana, bo mu chyba również podobała się ta aktywność. Zdawała sobie sprawę, że jako zastępca szefa pewnie musiał pokazywać nieco więcej ogłady niż zwyczajni pracownicy.
Robiło się coraz głośniej, Rita nie mogła się opanować i kibicowała Cedricowi chcąc mu dodać nieco otuchy, tyle, że chyba faktycznie nie miał szans już wygrać wyścigu. Wreszcie wylądowali. Skandowała głośno z całym obecnym tłumem.
Podeszła do Enzo, aby pogratulować mu zwycięstwa. Po chwili jednak podeszła do BUMowca, czuła się bowiem po części odpowiedzialna za to, że wziął udział w tym zamieszaniu i nie wyglądał najlepiej. - Całkiem nieźle ci poszło, jak na pierwszy raz. - Powiedziała z uśmiechem.