Weszła do środka. Do swojej kuchni, miejsca, w którym czuła się najbardziej bezpiecznie. Tutaj mogła odetchnąć z dala od wszystkich. Cukiernie za chwilę pewnie zacznie być pełna ludzi, pracowników, klientów, nie do końca była pewna czy miała ochotę z kimkolwiek dzisiaj rozmawiać. Musiała pomyśleć.
Dopiero po tym jak weszła w głąb pomieszczenia zorientowała się, że nie jest tutaj sama.
Zatrzymała się w miejscu, jakby ją zamroziło. Nie spodziewała się bowiem, że tak szybko się zobaczą.
Pojawił się tutaj, może wcale nie było tak źle?
Zauważyła puste butelki po eliksirach, musiał je wszystkie wypić. Zaczęła kalkulować w głowie, czy w ogóle było to bezpieczne, czy taka ilość mikstur na pewno mu nie zaszkodziła.
- Sam.. - Powiedziała cicho, nie była pewna, czy zauważył jej obecność. Wydawało jej się, że nie.
Najwyraźniej chciał ukoić ból, nerwy, kto wie po które fiołki sięgnął.
Wreszcie ruszyła się z miejsca. Nie mogła tak stać bezczynnie i się w niego wpatrywać. Bała się tej konfrontacji, z drugiej jednak strony najgorsze już miała za sobą. Podzieliła się tą prawdą, którą ukrywała przed światem przez tak wiele lat.
Przystanęła przed nim, a później przykucnęła. Nie miała pojęcia, czy może go dotknąć, czy nie zareaguje na jej dotyk jak poparzony, zraniły go jej słowa, tego była pewna. Nie potrafiła jednak trzymać rąk przy sobie. Położyła swoją drobną dłoń na jego ręce, miała nadzieję, że jej nie odrzuci. - Jak się czujesz? - Bo tylko to się dla niej liczyło, czuła się odpowiedzialna za to, że znajdował się w takim stanie, musiała teraz wszystko naprawić. Nie ułatwiało tego wcale to, że sprawa była zupełnie świeża, rana dopiero się otworzyła.