30.08.2024, 18:46 ✶
Odpowiedź na ten list Paul przyniósł może kwadrans po osiemnastej. Wysłano ją jeszcze z Ministerstwa Magii, ale Lorien chwilę później opuściła biuro.
Po otwarciu koperty pierwsze co z niej… wyleciało to miniaturowy, zaczarowany dementor. Jeden z kilkunastu, które zwykle krążyły wokół makiety Azkabanu ustawionej w gabinecie. Nieco pognieciony od lotu w kopercie, ale ewidentnie ze swojej brawurowej ucieczki zadowolony. Wiele pytań pozostało bez odpowiedzi - co tu robił? jakim cudem się wydostał ze szklanej gabloty i przede wszystkim… na Merlina dlaczego miał do kapturka przyczepioną różową kokardkę na głowie zrobioną naprędce z kawałka naderwanej karteczki samoprzylepnej?
Zdążyłaś poznać mojego męża.
Zdążyłaś również (przynajmniej dzisiaj) poznać mojego szwagra. Czy którykolwiek z nich wydaje Ci się człowiekiem, który czekałby z poinformowaniem mnie o czymkolwiek aż, jak to ujęłaś, znajdę się “w ciszy Naszego domu, z odpowiednim poszanowaniem intymności”?
Powód dla którego zostało to przede mną zatajone jest mi kompletnie niezrozumiały i niejasny. Nawet jeśli przyświecała im jakaś podniosła idea - dobrymi intencjami posadzki Azkabanu wybrukowano moja droga. Dziękuję Ci za informacje i dobre słowa - nie wyobrażasz sobie jak wiele dla mnie znaczą. Przejrzałam dokumenty i cóż… Nie widzę żadnej przesłanki, by były sfałszowane. Jestem w głębokim szoku czytając o jego problemach zdrowotnych - oczywiście na Lammas doszło do pewnego incydentu, po którym poczuł się słabo, ale we Francji nic nie wskazywało, by miało się to powtórzyć. Naprawdę wierzyłam, że zdołał wypocząć. Najwyraźniej jednak źródeł jego słabości należało dopatrywać się głębiej niż w zwykłym stresie - nie rozumiem dlaczego nie dał sobie pomóc.
Niesmak jaki czuję na samą myśl o zachowaniu mojego szwagra… Wybacz, nie potrafię teraz zebrać odpowiednich słów, aby go wyrazić. Nie potrafię również powiedzieć dlaczego zostałam w procesie pożegnania męża odtrącona jak obcy człowiek, ale oczywiście, nie śmiałabym nawet proponować, że dołożę swój wdowi grosz do wydatków - obawiam się, że delikatne męskie ego mogłoby tego nie znieść.
Natomiast wierzę, że mój mąż zasługuje na pochowanie z najwyższymi honorami. Nie chciałabym, aby ktokolwiek uznał, że rodzina na nim oszczędza.
Rzuciłoby to okropne światło na żywych.
Proszę, nie martw się o mnie.
Śmierć jest wpisana w nasze życie od samego dnia poczęcia. Zdążyłam pogodzić się z własną śmiertelnością - pogodzenie się ze stratą męża… nie jest proste, ale w tym momencie muszę myśleć o rodzinie - o Sophie. To dziecko nie miało nikogo poza ojcem przez niemal całe swoje życie.
Wybacz, ale muszę załatwić jeszcze kilka spraw niż przybędę do Nekronomiconu. Może to zająć godzinę, może kilka. Rozumiem, że narażam Cię dziś na wiele niedogodności, ale obiecuję, że Ci to wynagrodzę.
Jeśli nie pojawię w Twoich progach do świtu - poinformuj o tym kogoś zaufanego w Ministerstwie. Gdyby… Coś mi się stało - masz w rękach wszystko co ci potrzeba. Pilnuj go jak oka w głowie. Sama rozumiesz - żyjemy w niepewnych czasach. Nie można być przesadnie ostrożnym, prawda? Nie wiem co stało się z Robertem, ale nie mam żadnej gwarancji, że zawał w tej rodzinie nie jest przypadkiem czymś zaraźliwym.
Ach! I niech zaznaczą wyraźnie, że pożegnaliśmy wspaniałego męża i ojca, o czym zawiadamiają pogrążone w żałobie Jego żona i córka. Nie chcę nawet słowa o bracie.
Po otwarciu koperty pierwsze co z niej… wyleciało to miniaturowy, zaczarowany dementor. Jeden z kilkunastu, które zwykle krążyły wokół makiety Azkabanu ustawionej w gabinecie. Nieco pognieciony od lotu w kopercie, ale ewidentnie ze swojej brawurowej ucieczki zadowolony. Wiele pytań pozostało bez odpowiedzi - co tu robił? jakim cudem się wydostał ze szklanej gabloty i przede wszystkim… na Merlina dlaczego miał do kapturka przyczepioną różową kokardkę na głowie zrobioną naprędce z kawałka naderwanej karteczki samoprzylepnej?
28.08.1972, Londyn
Droga Lorraine,Zdążyłaś poznać mojego męża.
Zdążyłaś również (przynajmniej dzisiaj) poznać mojego szwagra. Czy którykolwiek z nich wydaje Ci się człowiekiem, który czekałby z poinformowaniem mnie o czymkolwiek aż, jak to ujęłaś, znajdę się “w ciszy Naszego domu, z odpowiednim poszanowaniem intymności”?
Powód dla którego zostało to przede mną zatajone jest mi kompletnie niezrozumiały i niejasny. Nawet jeśli przyświecała im jakaś podniosła idea - dobrymi intencjami posadzki Azkabanu wybrukowano moja droga. Dziękuję Ci za informacje i dobre słowa - nie wyobrażasz sobie jak wiele dla mnie znaczą. Przejrzałam dokumenty i cóż… Nie widzę żadnej przesłanki, by były sfałszowane. Jestem w głębokim szoku czytając o jego problemach zdrowotnych - oczywiście na Lammas doszło do pewnego incydentu, po którym poczuł się słabo, ale we Francji nic nie wskazywało, by miało się to powtórzyć. Naprawdę wierzyłam, że zdołał wypocząć. Najwyraźniej jednak źródeł jego słabości należało dopatrywać się głębiej niż w zwykłym stresie - nie rozumiem dlaczego nie dał sobie pomóc.
Niesmak jaki czuję na samą myśl o zachowaniu mojego szwagra… Wybacz, nie potrafię teraz zebrać odpowiednich słów, aby go wyrazić. Nie potrafię również powiedzieć dlaczego zostałam w procesie pożegnania męża odtrącona jak obcy człowiek, ale oczywiście, nie śmiałabym nawet proponować, że dołożę swój wdowi grosz do wydatków - obawiam się, że delikatne męskie ego mogłoby tego nie znieść.
Natomiast wierzę, że mój mąż zasługuje na pochowanie z najwyższymi honorami. Nie chciałabym, aby ktokolwiek uznał, że rodzina na nim oszczędza.
Rzuciłoby to okropne światło na żywych.
Proszę, nie martw się o mnie.
Śmierć jest wpisana w nasze życie od samego dnia poczęcia. Zdążyłam pogodzić się z własną śmiertelnością - pogodzenie się ze stratą męża… nie jest proste, ale w tym momencie muszę myśleć o rodzinie - o Sophie. To dziecko nie miało nikogo poza ojcem przez niemal całe swoje życie.
Wybacz, ale muszę załatwić jeszcze kilka spraw niż przybędę do Nekronomiconu. Może to zająć godzinę, może kilka. Rozumiem, że narażam Cię dziś na wiele niedogodności, ale obiecuję, że Ci to wynagrodzę.
Jeśli nie pojawię w Twoich progach do świtu - poinformuj o tym kogoś zaufanego w Ministerstwie. Gdyby… Coś mi się stało - masz w rękach wszystko co ci potrzeba. Pilnuj go jak oka w głowie. Sama rozumiesz - żyjemy w niepewnych czasach. Nie można być przesadnie ostrożnym, prawda? Nie wiem co stało się z Robertem, ale nie mam żadnej gwarancji, że zawał w tej rodzinie nie jest przypadkiem czymś zaraźliwym.
Twoja,
Lorien
Ps. Wspomniałaś o nekrologu w Proroku. Nie jestem pewna czy jest to coś o czym w swojej rozpaczy mój drogi szwagier pomyślał. Wybacz, że Cię tym obarczam, ale byłabym wdzięczna, gdybyś poinformowała naszych przyjaciół w Proroku Codziennym, o śmierci pana Mulcibera. Cena nie gra roli - nekrolog ma się ukazać w porannym wydaniu.Ach! I niech zaznaczą wyraźnie, że pożegnaliśmy wspaniałego męża i ojca, o czym zawiadamiają pogrążone w żałobie Jego żona i córka. Nie chcę nawet słowa o bracie.