30.08.2024, 22:13 ✶
Niby uspokajała go, ale wcale nie. Może właśnie powinna mieć kogoś, kto by się nią zajął? Zaopiekował? Może powinien wymusić na Blatcheyu umieszczenie jej w zagranicznej placówce przy jednym z ambasadorów? Anthony byłby gotowy nawet oddać ją pod skrzydła swojego ojca, jeśli tylko miałby gwarancję, że to zapewni jej bezpieczeństwo. Bał się. Ignorował i ośmieszał terrorystyczną grupę osobnika każącego zwać się lordem (ach, jakieś to płytkie!), ale wiedział, że rozmawiająca z nim perła oficjalnie jest półkrwi. Charlotte nie mogła tego przewidzieć dwadzieścia lat temu, gdy uciekała z Nedem, teraz jednak Anthony wiele by dał na profetyczne zioła Morpheusa, by przepowiednią przestrzegł ją przed losem, na który skazała swoje dzieci.
Oczywiście, świat nie powinien drżeć przed bandą przebierańców.
Niemniej, martwił się.
– Ależ oczywiście gołąbeczko, tak to jest już z tymi rzęsami, ja swoich nigdy nie potrafiłem dobrze określać, dlatego widzisz, nie ma nikogo więcej tu, aby dotrzymał nam towarzystwa. – Był rozbawiony i nie przemawiała przez niego gorycz. Po powrocie z Francji myślał dużo o Eriku, przechadzał się tymi samymi ścieżkami, którymi spacerowali dwa lata temu, kiedy chciał zebrać się w sobie aby odsłonić przed nim szczerość swoich uczuć. Chwila przeminęła, lecz teraz gnany nostalgią rozważał, czy może dobrze byłoby podjąć chociaż jedną próbę... Nie były to jednak sprawy, którymi chciałby obciążać główkę swojej pupilki.
– Rad jestem niezwykle, że Ci się podoba. Alexander jest urzeczony Twoją osobą, z pewnym żalem muszę przyznać się przed Tobą, że chciałbym, abyś po zakończeniu stażu przeniosła się pod jego skrzydła. Fotel ambasadorski najłatwiej osiągnąć będąc tuż przy głowie zarządzającej tym naszym całym grajdołkiem, a nie u wujków pośród księgowych. – Wierzył, że jego protekcja wystarczy, och! jakże byłoby łatwiej, gdyby status jej krwi był nie do podważenia... Zmartwienie zasłonił jednak uwielbieniem i szczerym zapatrzeniem w równie piękną co matka twarz. – Rozmyślałem ostatnio o nowej rzeźbie. Nie miałabyś ochoty zostać modelką w tym przedsięwzięciu? Wynagrodziłbym Ci ten czas oczywiście, rzeknij jeśli tylko zmieniły Ci się gusta, tak aby w zasięgu Twej dłoni były najznamienitsze londyńskie łakocie. Myślę, że Twoje rysy doskonale oddałyby łagodność Psyche. Znasz tę opowieść? – zapytał miękko zaczynając posiłek.
Oczywiście, świat nie powinien drżeć przed bandą przebierańców.
Niemniej, martwił się.
– Ależ oczywiście gołąbeczko, tak to jest już z tymi rzęsami, ja swoich nigdy nie potrafiłem dobrze określać, dlatego widzisz, nie ma nikogo więcej tu, aby dotrzymał nam towarzystwa. – Był rozbawiony i nie przemawiała przez niego gorycz. Po powrocie z Francji myślał dużo o Eriku, przechadzał się tymi samymi ścieżkami, którymi spacerowali dwa lata temu, kiedy chciał zebrać się w sobie aby odsłonić przed nim szczerość swoich uczuć. Chwila przeminęła, lecz teraz gnany nostalgią rozważał, czy może dobrze byłoby podjąć chociaż jedną próbę... Nie były to jednak sprawy, którymi chciałby obciążać główkę swojej pupilki.
– Rad jestem niezwykle, że Ci się podoba. Alexander jest urzeczony Twoją osobą, z pewnym żalem muszę przyznać się przed Tobą, że chciałbym, abyś po zakończeniu stażu przeniosła się pod jego skrzydła. Fotel ambasadorski najłatwiej osiągnąć będąc tuż przy głowie zarządzającej tym naszym całym grajdołkiem, a nie u wujków pośród księgowych. – Wierzył, że jego protekcja wystarczy, och! jakże byłoby łatwiej, gdyby status jej krwi był nie do podważenia... Zmartwienie zasłonił jednak uwielbieniem i szczerym zapatrzeniem w równie piękną co matka twarz. – Rozmyślałem ostatnio o nowej rzeźbie. Nie miałabyś ochoty zostać modelką w tym przedsięwzięciu? Wynagrodziłbym Ci ten czas oczywiście, rzeknij jeśli tylko zmieniły Ci się gusta, tak aby w zasięgu Twej dłoni były najznamienitsze londyńskie łakocie. Myślę, że Twoje rysy doskonale oddałyby łagodność Psyche. Znasz tę opowieść? – zapytał miękko zaczynając posiłek.