30.08.2024, 22:47 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.10.2024, 10:20 przez Anthony Shafiq.)
Skłamałby, gdyby miał powiedzieć, że rozmowa z młodą Longbottomówną mu się nie podobała. Doceniał domieszkę krwi Potterów, smakował ją jak nowy szczep, ciekawą odmianę od nieco siermiężnych wojowników z Doliny. Niemniej, skrzywił się na wzmiankę o magicznej karze, która niszczyłaby manuskrypt.
– Wolałbym zatem nigdy go nie dotknąć, wolałbym nigdy na niego nie spojrzeć, jeśli tylko uchroniłoby to ów cenne zapiski przed zapomnieniem. Niszczenie takich skarbów dla czystej zemsty... no chyba, że mówimy o duplikacie, ale wydaje mi się, że rozpoznałbym.– Zdawał się być absolutnie szczery w tym szeptanym ku niej zwierzeniu, w reakcji, którą najwidoczniej uznał, że warto się podzielić. Wspinali się po schodach i nie niepokojeni przez nikogo dotarli do podwójnych drzwi. Obrazy w koło, przedstawiające czytających książki z zaciekawieniem spoglądały na nich. Anthony obdarzył namalowane twarze, nieco wymuszonym uśmiechem, po czym z właściwą sobie galanterią, otworzył drzwi przed młodą łowczynią, w ukłonie zapraszając ją do środka, jakby byli u niego.
– Zakładam żadnych strażników, liczę na brak konkurencji, ale czas jest esencją w naszej misji. Im szybciej się z tym uporamy, tym lepiej dla nas – uściślił wsmykując się za nią i zamykając drzwi.
Biblioteka była całkiem sporym pomieszczeniem na planie podłużnego prostokąta. Po prawej i lewej stronie aż do sufitu piętrzył się po dwa regały, zaś w centralnej części na przeciwko wejścia znajdował się spory gobelin:
Pod nim na postumencie wieńczącym zagaszony kominek, leżały świece i kadzidła na licznych różnokolorowych talerzykach o cudacznych zdobieniach. Pstrokatość odznaczała się na tle utrzymanej raczej w klasycznych tonach bibliotece - ściany pokrywały ciężkie zielone tapety z liściastym motywem, kolumny i stropy były rzeźbionymi w liście i kwiaty grubymi belkami, utrzymanym w ciemnym brązie. Podobnie naturalnie drewniane były regały, choć ich zwieńczenia zdobiły obficie portrety i portreciki - tym razem nieruchome, choć podobnie do talerzyków, nie pasujące zbytnio do okolicy, która poza centralnym gobelinem, nie miała tego typu dekoracji, ponad zasłonięte szmaragdowymi kotarami okna na prawej ścianie. W pomieszczeniu panował półmrok - kandelabry czekały zagaszone, a tylko kilka lśniących ciepłym blaskiem kryształów przy wejściu i u podnóża regałów, dawało rozeznanie w topografii tego miejsca.
Anthony odetchnął książkowym kurzem i uśmiechnął się nieco drapieżnie, choć to nie na swoją towarzyszkę zamierzał polować.
– A więc? Od czego zaczynamy panno Helsing? – zapytał, niemal szepcząc.
– Wolałbym zatem nigdy go nie dotknąć, wolałbym nigdy na niego nie spojrzeć, jeśli tylko uchroniłoby to ów cenne zapiski przed zapomnieniem. Niszczenie takich skarbów dla czystej zemsty... no chyba, że mówimy o duplikacie, ale wydaje mi się, że rozpoznałbym.– Zdawał się być absolutnie szczery w tym szeptanym ku niej zwierzeniu, w reakcji, którą najwidoczniej uznał, że warto się podzielić. Wspinali się po schodach i nie niepokojeni przez nikogo dotarli do podwójnych drzwi. Obrazy w koło, przedstawiające czytających książki z zaciekawieniem spoglądały na nich. Anthony obdarzył namalowane twarze, nieco wymuszonym uśmiechem, po czym z właściwą sobie galanterią, otworzył drzwi przed młodą łowczynią, w ukłonie zapraszając ją do środka, jakby byli u niego.
– Zakładam żadnych strażników, liczę na brak konkurencji, ale czas jest esencją w naszej misji. Im szybciej się z tym uporamy, tym lepiej dla nas – uściślił wsmykując się za nią i zamykając drzwi.
Biblioteka była całkiem sporym pomieszczeniem na planie podłużnego prostokąta. Po prawej i lewej stronie aż do sufitu piętrzył się po dwa regały, zaś w centralnej części na przeciwko wejścia znajdował się spory gobelin:
![[Obrazek: 9497de7221b6e6bc05d4729104356453.jpg]](https://i.pinimg.com/564x/94/97/de/9497de7221b6e6bc05d4729104356453.jpg)
Pod nim na postumencie wieńczącym zagaszony kominek, leżały świece i kadzidła na licznych różnokolorowych talerzykach o cudacznych zdobieniach. Pstrokatość odznaczała się na tle utrzymanej raczej w klasycznych tonach bibliotece - ściany pokrywały ciężkie zielone tapety z liściastym motywem, kolumny i stropy były rzeźbionymi w liście i kwiaty grubymi belkami, utrzymanym w ciemnym brązie. Podobnie naturalnie drewniane były regały, choć ich zwieńczenia zdobiły obficie portrety i portreciki - tym razem nieruchome, choć podobnie do talerzyków, nie pasujące zbytnio do okolicy, która poza centralnym gobelinem, nie miała tego typu dekoracji, ponad zasłonięte szmaragdowymi kotarami okna na prawej ścianie. W pomieszczeniu panował półmrok - kandelabry czekały zagaszone, a tylko kilka lśniących ciepłym blaskiem kryształów przy wejściu i u podnóża regałów, dawało rozeznanie w topografii tego miejsca.
Anthony odetchnął książkowym kurzem i uśmiechnął się nieco drapieżnie, choć to nie na swoją towarzyszkę zamierzał polować.
– A więc? Od czego zaczynamy panno Helsing? – zapytał, niemal szepcząc.