30.08.2024, 22:56 ✶
Zaciskał mocno oczy, zaciskał mocno ciało kuląc nogi, dociskając kolanami do klatki piersiowej. Nie był pewien, jej głos dochodził jak przez mgłę. Zacisnął się mocniej. Chciał być kamieniem, kamienie miały łatwo w życiu, leżały i kontemplowały świat, kontemplowały Knieję, były szczęśliwe mając swoje miejsce, z góry ustalone. Takie głazy narzutowe, ich misję liczono nie w latach, nie dekadach, a wiekach. Przemieszczały się wolno, tego był pewien, i śpiewały - tak mówił mu ojciec. Mówił mu kiedy był małym chłopcem.
Tak chciał mówić swojemu dziecku.
Teraz miał dziecko, ale część jego lat umknęła bezpowrotnie.
Zadrżał, ale był to odruch, odrętwiałe eliksirami ciało przyjmowało tyle ile mogło przyjąć, resztę lepił słodki smak magii, która teraz hamowała większość zgryzot i żalu, większość pytań o to, jak mogłoby wyglądać ich życie, gdyby Nora podjęła inną decyzję.
Nie bolało już. Przy piątej butelce przestało boleć.
Bezładnie przechylił się i opadł na podłogę. Jak kamień. Chłodna ziemia zetknęła się z jego policzkiem i było to dobre.
– niszujesi – wymamrotał wciąż nie otwierając oczu, wciąż zasłaniając sobie twarz brudnymi dłońmi. Byłby beznadziejnym ojcem. To pewne. Był beznadziejnym ojcem. Zawinął się tak mocno, że nawet w butach podwinął mocno palce u nóg, jakby były listkami mimozy.
Tak chciał mówić swojemu dziecku.
Teraz miał dziecko, ale część jego lat umknęła bezpowrotnie.
Zadrżał, ale był to odruch, odrętwiałe eliksirami ciało przyjmowało tyle ile mogło przyjąć, resztę lepił słodki smak magii, która teraz hamowała większość zgryzot i żalu, większość pytań o to, jak mogłoby wyglądać ich życie, gdyby Nora podjęła inną decyzję.
Nie bolało już. Przy piątej butelce przestało boleć.
Bezładnie przechylił się i opadł na podłogę. Jak kamień. Chłodna ziemia zetknęła się z jego policzkiem i było to dobre.
– niszujesi – wymamrotał wciąż nie otwierając oczu, wciąż zasłaniając sobie twarz brudnymi dłońmi. Byłby beznadziejnym ojcem. To pewne. Był beznadziejnym ojcem. Zawinął się tak mocno, że nawet w butach podwinął mocno palce u nóg, jakby były listkami mimozy.