15.01.2023, 00:04 ✶
- Tak, jestem pewien. - tego pilnował starannie... przynajmniej do ostatniego razu gdzie zaniedbał jedno szczegółowe zaklęcie, które powinno owinąć Fergusa niczym niewidzialny płaszcz. Naraził go na utratę życia - jak ma z tym przejść do porządku dziennego? Wszystko skończyło się dobrze, nikt nie umarł, a Fergus ma wyzdrowieć. Za parę lat to będzie tylko wspomnienie ale czy ich relacja nie ucierpi? Ledwo go "odkrył" a już miał go tracić? Nie poczuł jeszcze ulgi na wieści, że nie wniósł oskarżenia. Musi osobiście z nim porozmawiać. Dopiero kiedy usłyszy jego zapewnienie to będzie spokojniejszy. Z drugiej strony Fergus może pójść po rozum do głowy i stwierdzić, że jednak relacja z Castielem to nie jest to, czego oczekiwał. Bał się, najzwyczajniej w świecie się bał, że konsekwencje pierwszego w życiu błędu odznaczą się piętnem na jego przyszłości.
- O dokumentację jestem spokojny. Została dopięta na ostatni guzik, artefakt sprowadziłem legalnie. Okazał się oryginałem... a wcześniej rzeczoznawcy artefaktów znajdowali same repliki. - czy ten pech przestanie go prześladować? Akurat jak dostał do diagnostyki szkatułę to okazała się pierwowzorem. Nie mógł trafić na replikę? Naniosłaby znacznie mniej szkód.
- Pracodawca z banku już się ze mną skontaktował. Przeprowadza przeciwko mnie śledztwo i jestem zawieszony, do momentu aż wszystko się wyjaśni. - mówił to już z rezygnacją. To i tak łagodny odzew bo spodziewał się zwolnienia dyscyplinarnego. Gdyby Fergus zechciał zniszczyć mu życie to miałby ku temu solidne podstawy. Nic dziwnego, że Flintowie nalegali aby dogadał się z Olivanderem i upewnił, że nazwisko nie zostanie naznaczone takim nieprzyjemnym ciosem.
Podniósł wzrok na grubą księgę. Spojrzał na tytuł i momentalnie jego szerokie policzki pokryły się czerwienią zawstydzenia, zakłopotania i zażenowania.
- Bren... jeśli Erik zrezygnuje to zrozumiem. Nie jestem teraz zbyt wiarygodny ale gdyby jednak wciąż chciał dać mi szansę to nie zaczniemy dopóki warunki bezpieczeństwa nie zostaną dopięte na ostatni guzik. - nie był w stanie patrzeć już w jej oczy. Rozumiał, że powinien przeczytać tomiszcze choć przecież zdawał egzamin na podstawie tego podręcznika. Trochę złościł się na nią za ten gest ale przełknął irytację bo miała rację. Dostał pstryczka w nos, solidną nauczkę. Tu wchodził w grę jej brat, a więc spodziewał się, że pośle go do diabła gdy usłyszy, że przez niego ktoś wylądował w szpitalu. Wątpił aby ktokolwiek miał wybaczyć mu taki błąd. Zamilkł i wewnątrz siebie popadł w zastanowienie czy przypadkiem nie przeceniał swoich możliwości.
- O dokumentację jestem spokojny. Została dopięta na ostatni guzik, artefakt sprowadziłem legalnie. Okazał się oryginałem... a wcześniej rzeczoznawcy artefaktów znajdowali same repliki. - czy ten pech przestanie go prześladować? Akurat jak dostał do diagnostyki szkatułę to okazała się pierwowzorem. Nie mógł trafić na replikę? Naniosłaby znacznie mniej szkód.
- Pracodawca z banku już się ze mną skontaktował. Przeprowadza przeciwko mnie śledztwo i jestem zawieszony, do momentu aż wszystko się wyjaśni. - mówił to już z rezygnacją. To i tak łagodny odzew bo spodziewał się zwolnienia dyscyplinarnego. Gdyby Fergus zechciał zniszczyć mu życie to miałby ku temu solidne podstawy. Nic dziwnego, że Flintowie nalegali aby dogadał się z Olivanderem i upewnił, że nazwisko nie zostanie naznaczone takim nieprzyjemnym ciosem.
Podniósł wzrok na grubą księgę. Spojrzał na tytuł i momentalnie jego szerokie policzki pokryły się czerwienią zawstydzenia, zakłopotania i zażenowania.
- Bren... jeśli Erik zrezygnuje to zrozumiem. Nie jestem teraz zbyt wiarygodny ale gdyby jednak wciąż chciał dać mi szansę to nie zaczniemy dopóki warunki bezpieczeństwa nie zostaną dopięte na ostatni guzik. - nie był w stanie patrzeć już w jej oczy. Rozumiał, że powinien przeczytać tomiszcze choć przecież zdawał egzamin na podstawie tego podręcznika. Trochę złościł się na nią za ten gest ale przełknął irytację bo miała rację. Dostał pstryczka w nos, solidną nauczkę. Tu wchodził w grę jej brat, a więc spodziewał się, że pośle go do diabła gdy usłyszy, że przez niego ktoś wylądował w szpitalu. Wątpił aby ktokolwiek miał wybaczyć mu taki błąd. Zamilkł i wewnątrz siebie popadł w zastanowienie czy przypadkiem nie przeceniał swoich możliwości.