31.08.2024, 14:02 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.09.2024, 11:11 przez Enzo Remington.)
Dywan pędził, Enzo wiwatował swojemu własnemu zwycięstwu i tak, jak się spodziewał, wylądował pierwszy! Pęd sprawił, że choć dywan wyhamował, to jego ciało poleciało do przodu i nawet jeśli planował zwinną przewrotkę zakończoną widowiskowym stanięciem na nogach, to zaliczył jedynie ślizg na brzuchu po posadzce. Nie sprawiło to jednak, że stracił rezon.
- Tak jest! Dziękuję państwu! - Krzyczał, zbierając się do pionu wśród konfetti latających raportów, paragonów i innych karteczek. Porwał z najbliższego biurka kubek z długopisami, który w jakiś sposób nie poddał się powiewom wiatru, i uniósł go nad głowę niczym puchar. - To dla mnie zaszczyt, wygrać w takim wyścigu! Ale to nie ja jestem prawdziwym wygranym! - Remington obrócił się i już, już wydawało się, że trofeum podaruje Isaacowi, lecz minął go i skłonił się w pas przed Bobem, ofiarowując mu nagrodę. - Gratuluję ukończenia wyścigu, panie sułtanie! Jestem na zawsze pana poddanym.
Mając ceremonię za sobą, Enzo wyszczerzył się do Rity i Jonathana, przyjął również gratulacje od tej pierwszej. Ostatecznie jednak okręcił się na pięcie i rozejrzał za Tahirą.
- To jak będzie z dzisiejszą kolacją? Wygrałem! - Przypomniał jej, szukając spojrzeniem w biurze, jakby jego puszenie się niczym paw nie było oczywistym tego objawem. - Skarbie, nie chowaj się! I hej, gdzie jest Miranda?
- Tak jest! Dziękuję państwu! - Krzyczał, zbierając się do pionu wśród konfetti latających raportów, paragonów i innych karteczek. Porwał z najbliższego biurka kubek z długopisami, który w jakiś sposób nie poddał się powiewom wiatru, i uniósł go nad głowę niczym puchar. - To dla mnie zaszczyt, wygrać w takim wyścigu! Ale to nie ja jestem prawdziwym wygranym! - Remington obrócił się i już, już wydawało się, że trofeum podaruje Isaacowi, lecz minął go i skłonił się w pas przed Bobem, ofiarowując mu nagrodę. - Gratuluję ukończenia wyścigu, panie sułtanie! Jestem na zawsze pana poddanym.
Mając ceremonię za sobą, Enzo wyszczerzył się do Rity i Jonathana, przyjął również gratulacje od tej pierwszej. Ostatecznie jednak okręcił się na pięcie i rozejrzał za Tahirą.
- To jak będzie z dzisiejszą kolacją? Wygrałem! - Przypomniał jej, szukając spojrzeniem w biurze, jakby jego puszenie się niczym paw nie było oczywistym tego objawem. - Skarbie, nie chowaj się! I hej, gdzie jest Miranda?