31.08.2024, 16:11 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.09.2024, 21:24 przez Icarus Prewett.)
Kiedy zauważył Monę, przez chwilę nie wiedział, co powiedzieć. Zaschło mu w ustach i przez chwilę w jego myślach krążyło jedno zdanie: „Ale ona jest piękna”. Była na pewno obiektywnie ładna. Icarus wiedział, że niektórzy oglądali się za nią. Słyszał raz w pokoju wspólnym Slytherinu, jak jeden chłopak mówił, że by ją „wyrwał”. Doskonale pamiętał swoje poczucie wściekłości na te słowa. Mony się nie wyrywało. Nie była jakimś trofeum do zdobycia dla kolejnego szkolnego dręczyciela. Ani dla nikogo. Oni nie znali jej, nie wiedzieli nic o jej zainteresowaniu głupimi teoriami spiskowymi ani o tajnikach opieki nad smokami, o których tyle rozprawiała. Ale tak, była również piękna, szczególnie w tej zielonej sukni. Icarus czuł się jak kretyn w swojej szacie po starszym bracie.
– Myślę, że... – zaciął się na chwilę. O czym właściwie myślał? Czuł się przecież, jakby jego głowa była zupełnie pusta. – Myślę, że ktoś raczej wspomni o eliksirach.
To zabrzmiało tak niezręcznie, że miał ochotę zapaść się pod ziemię. A przecież byli w lochach! Dało się być jeszcze bardziej pod ziemią w tym zamku?
– Ale nie martw się, głównie się tu rozmawia o tym, czego to nie robią nasze rodziny. Ja musiałem kiedyś na przykład opowiadać o naszych abraxanach. Trochę nazmyślałem, ale brzmiało to dostatecznie dramatycznie, że mi uwierzyli – powiedział cicho, żeby wchodzący na przyjęcie uczniowie nie usłyszeli o jego małym kłamstwie.
Icarus zorientował się tym samym, że musieli już wchodzić do środka. Z wahaniem nadstawił ramię, żeby Mona je złapała. Był to dżentelmeński gest. Chciał wydawać się dobrze wychowany. Przypominał sobie przy tym, jak jego ojciec zachowywał się na bankietach. Miał pewność siebie, szarmanckość i niewymuszoną lekkość w ruchach. Icarus nie potrafił dorosnąć do tego ideału, ale starał się.
– Myślę, że... – zaciął się na chwilę. O czym właściwie myślał? Czuł się przecież, jakby jego głowa była zupełnie pusta. – Myślę, że ktoś raczej wspomni o eliksirach.
To zabrzmiało tak niezręcznie, że miał ochotę zapaść się pod ziemię. A przecież byli w lochach! Dało się być jeszcze bardziej pod ziemią w tym zamku?
– Ale nie martw się, głównie się tu rozmawia o tym, czego to nie robią nasze rodziny. Ja musiałem kiedyś na przykład opowiadać o naszych abraxanach. Trochę nazmyślałem, ale brzmiało to dostatecznie dramatycznie, że mi uwierzyli – powiedział cicho, żeby wchodzący na przyjęcie uczniowie nie usłyszeli o jego małym kłamstwie.
Icarus zorientował się tym samym, że musieli już wchodzić do środka. Z wahaniem nadstawił ramię, żeby Mona je złapała. Był to dżentelmeński gest. Chciał wydawać się dobrze wychowany. Przypominał sobie przy tym, jak jego ojciec zachowywał się na bankietach. Miał pewność siebie, szarmanckość i niewymuszoną lekkość w ruchach. Icarus nie potrafił dorosnąć do tego ideału, ale starał się.