Problem polegał na tym, że gdy mugole odkryli wioskę, to Ministerstwo ładnie wyczyściło im pamięć o rzeczach, których wiedzieć nie powinni, i samo też nie przekazywało ważnych informacji do wiadomości publicznej. Ginewrę zaś nie martwiło to, że w proroku w ogóle napisano o filarach, tylko sposób, w jaki to zrobiono. Gdyby w tekście nie padła informacja o „poufnych informacjach” czy tam „poufnych źródłach”, to jakieś tam starożytne filary nie przykułyby takiej uwagi. Bo to wszystko brzmiało, jakby chcieli coś zataić – i była to cholerna prawda, tyle że gdyby przedstawiono to tak… zwykle, jakby to nie było nic wielkiego, to nie przykułoby to też nadmiernej uwagi, a tak?
A tak mieli teraz spory problem, bo podszywanie się pod członka zespołu nie wróżyło niczego dobrego. Nie mieli wcale pewności, czy to jedna osoba, czy zorganizowana grupa – a teraz byli ostrzeżeni… O ile ten ktoś przeżył jej zaklęcie i teleportację w takim stanie.
Odeszła kawałek i przysiadła, zawijając ogon wokół swoich łapek, po czym zaczęła się przyglądać, jak Cathal radzi sobie z kłódką, a kiedy w końcu udało mu się otworzyć drzwi, podniosła się spokojnie, rozejrzała ostatni raz i przebiegła Calowi pomiędzy nogami, wciskając się na przód pochodu, gdzie mogła z gracją i lekkością, i dużo większą zwinnością zejść po starych schodach, sprawdzając, czy jest bezpiecznie. Było. Oprócz grubej warstwy kurzu grobowiec wyglądał całkowicie standardowo (jak na miarę grobowców, rzecz jasna). Trochę sarkofagów, pajęczyn… Ginny rozglądała się uważnie, starając się nie wchodzić Calowi w drogę, kiedy ten z wyższej perspektywy i z różdżką w dłoni oglądał tabliczki, by się upewnić co do tego, który grób ich interesuje. Namierzył go dość szybko, a kiedy się do niej zwrócił, by się odsunęła, to czmychnęła na schody, chcąc mu zrobić miejsce i stamtąd obserwowała, jak mężczyzna siłuje się z pieczęcią, a w końcu i ona zobaczyła, że ta musiała się wypalić, a Cathal wziął się za otwieranie sarkofagu.
Z tej perspektywy miała wgląd na twarz Cathala i jego bezbożne zdziwienie, które zmusiło ją do ruszenia się, aż przystanęła przy sarkofagu obok Cala i odmieniła się i też wgapiła w tę pustkę. Przez moment panowała między nimi cisza, kiedy najpierw miała pustkę w głowie, a potem westchnęła cicho i rozejrzała się po reszcie grobowca, jakby szukała czegokolwiek.
– No dobra, tego się nie spodziewałam. Myślisz, że zawsze był pusty, czy może ktoś zabrał jego szczątki, żeby… Nie wiem. Bawić się w jakieś dziwne rzeczy – „dziwne” znaczy nekromancję, ale przychodziły jej też inne pomysły do głowy, a rzucenie kosteczek ulubionemu pieskowi znajdowało się na szarym końcu. – Mam taką szaloną propozycję, żeby otworzyć też resztę, bo może ktoś zostawił tutaj celowo pusty sarkofag… – rzuciła w zamyśleniu, patrząc na wnękę znajdującą się obok, tak w myśl zasady, że najciemniej zawsze jest pod latarnią.