Ktoś kiedyś powiedział, żeby być ostrożnym z marzeniami, ponieważ te czasami się spełniają. Coś co brzmi wspaniale, dobrze prezentuje się na papierze, w rzeczywistości wcale nie musi się takim okazać. Rzeczywistość praktycznie zawsze okazuje się wpadać w szare barwy, dając się człowiekowi we znaki. Oczywiście to nie tak, że powinniśmy z tego rezygnować. Nie brać się za realizacje własnych pragnień. Tutaj chodzi jedynie o realistyczne podejście do tematu. O odrobinę... pragmatyzmu?
- Grunt to pozytywne nastawienie. I wiesz co? Tak sobie myślę, że chętnie bym się napił za to piwa. - uśmiechnął się, tym samym zgrabnie przechodząc do innego tematu. Odrobina alkoholu nikomu jeszcze nie zaszkodziła, a skoro zamierzał spędzić tu jeszcze trochę czasu, to jedno, może dwa piwa, zdawały się nie być taką znowu najgorszą opcją.
Poza tym procenty pomogłyby przetrwać cały ten nieszczęsny występ Jacka.
- Cóż, gdybyś potrzebowała w tym aspekcie pomocy, polecam się. - starając się, żeby dym za bardzo nie drażnił kobiety, wypuścił z ust całkiem spory obłoczek. Czasami zdarzało mu się w nieco większym stopniu zwracać uwagę na innych ludzi. Całkiem prawdopodobne, że był to jeden z tych dni.
Kiwnął głową, zgadzając się w kwestii koncertu. Nie tracił jednak czasu na kolejne komentarze na ten temat, zamiast tego racząc się kawą i papierosem. Szkoda było strzępić języka na narzekanie. Zwłaszcza, że inni również zdawali sobie sprawę, że trafił im się występ muzyka... co najwyżej do bólu przeciętnego.
Gadający kot był... intrygujący. Przez dłuższą chwilę nie był w stanie oderwać od niego wzroku. Nawet kiedy zniknął na kolanach Nory, wpatrywał się w miejsce, w którym chwilę wcześniej zwierzak stał. Widok był niecodzienny. Niby człowiek przyzwyczajony do magii, ale gadający pupil to nadal ewenement. Dotąd się z czymś takim Theon nie spotkał.
- Gadający kot? - zapytał. Tematu jednak nie drążył jakoś szczególnie. Nie był z tych ludzi, którzy zadają miliony pytań. Starał się też za bardzo nie wtykać nosa w sprawy, które go nie dotyczyły. Wychodził z założenia, że każdy powinien pilnować swojego interesu. Poza tym już i tak całkiem sporo udało mu się od Nory wyciągnąć przy okazji luźnej, niezobowiązującej rozmowy.
I w sumie, to przy takiej rozmowie przyszło im spędzić kolejne minuty. Może godziny? Kto by tam liczył. Theon dopalił papierosa. Wypił kawę. Następnie piwo, o którym wcześniej wspomniał. Wysłuchał kilka następnych utworów wykonywanych przez Jacka. Nie wszystkie były tragiczne, choć nadal był zdania, że mężczyźnie wielka kariera nie grozi. Przynajmniej nie w tym życiu. Kiedy wieczór dobiegł końca, przynajmniej dla blondyna, pożegnał się z Norą, dziękując za całkiem miłe towarzystwo; życząc spokojnej nocy.