01.09.2024, 02:03 ✶
Skrzywił się na słowa Patricka, jasno wskazujące co oznaczałoby że sprawa jest naprawdę pilna i poważna. Jednak z drugiej strony czy naśladownicy Czarnego Palanta trudziliby się z odwzorowywaniem ich znaku? Szczególnie nad miejsce, gdzie potencjalnie sami mieszkali? Wątpił w to, trzeba by było być totalnym głupcem, aby robić coś tak idiotycznego. Nie był detektywem i najpewniej kierował dwójkę BUMowców do mieszkania niegroźnego czarodzieja, który mieszkał w niemagicznej cześci Londynu, ale czy na pewno tak było?
- Osobiście nie, ale widziałem go raz czy dwa w pobliżu klubokawiarni Nory - zawahał się czy na pewno powinien wspominać, ale uznał, ze nie warto się ukrywać z obserwacjami, cała tu obecna trójka należała do Zakonu, więc nie powinien przed nimi nic ukrywać. - Wyczułem od niego swąd czarnej magii, nie pomyliłbym go z niczym innym - w tym miał rację, jako łamaczowi klątw jego nos już dawno wyczulił się na ten nieprzyjemny zapach. Może nie był psem tropiącym czarną magię i jej ślady, Jenak z niczym nie pomyliłby jej zapachu.
Przestąpił z nogi na nogę i sięgnął do kieszeni po paczkę papierosów. Zaoferował każdemu z mężczyzn jednego zanim sam odpalił swojego, zaciągnął się dymem i wypuścił go w powietrze po kilku sekundach.
- Cóż, nie wysyłałbym na ślepo zgłoszenia - nie chciał być jak pastuszek, który wołała, że wilk się zbliża, żeby stroić sobie żarty z innych osób. - W pobliskim sklepie zoologicznym znają go dość dobrze, dostarczone przez niego egzotyczne okazy ptaków zawsze kupują niemal natychmiast ludzie ubrani w dziwne "sukienki" - zerknął znacząco na obu mężczyzn, jeżeli to niebyła jakąś poszlaką to on... W sumie to nie był żadnym detektywem, wszystko to trafiło mu się jak ślepej kurze ziarno, więcej w tym wszystkim było przypadku niż faktycznej pracy Thomasa nad dedukcją i śledzenia tego wszystkiego.
Samo mieszkanie ręcznego jegomościa nie sprawiało wrażenia magicznego, gdyby jednak podeszli bliżej mogliby wyczuć specyficzną formę zabezpieczenia, jakby coś miało nie tylko zmuszać mugoli od kierowania się w inne strony, ale również sprawiać, że i czarodzieje nie będą się interesować danym miejscem. Zaś spojrzenie w okna sprawiało, że mogli dostrzec mogolską rodzinę jedzącą obiad - więc albo Thomas miał jakieś omamy i stroił sobie żarty, albo ktoś zabezpieczył swoje lokum w dość niecodzienny sposób.
- Osobiście nie, ale widziałem go raz czy dwa w pobliżu klubokawiarni Nory - zawahał się czy na pewno powinien wspominać, ale uznał, ze nie warto się ukrywać z obserwacjami, cała tu obecna trójka należała do Zakonu, więc nie powinien przed nimi nic ukrywać. - Wyczułem od niego swąd czarnej magii, nie pomyliłbym go z niczym innym - w tym miał rację, jako łamaczowi klątw jego nos już dawno wyczulił się na ten nieprzyjemny zapach. Może nie był psem tropiącym czarną magię i jej ślady, Jenak z niczym nie pomyliłby jej zapachu.
Przestąpił z nogi na nogę i sięgnął do kieszeni po paczkę papierosów. Zaoferował każdemu z mężczyzn jednego zanim sam odpalił swojego, zaciągnął się dymem i wypuścił go w powietrze po kilku sekundach.
- Cóż, nie wysyłałbym na ślepo zgłoszenia - nie chciał być jak pastuszek, który wołała, że wilk się zbliża, żeby stroić sobie żarty z innych osób. - W pobliskim sklepie zoologicznym znają go dość dobrze, dostarczone przez niego egzotyczne okazy ptaków zawsze kupują niemal natychmiast ludzie ubrani w dziwne "sukienki" - zerknął znacząco na obu mężczyzn, jeżeli to niebyła jakąś poszlaką to on... W sumie to nie był żadnym detektywem, wszystko to trafiło mu się jak ślepej kurze ziarno, więcej w tym wszystkim było przypadku niż faktycznej pracy Thomasa nad dedukcją i śledzenia tego wszystkiego.
Samo mieszkanie ręcznego jegomościa nie sprawiało wrażenia magicznego, gdyby jednak podeszli bliżej mogliby wyczuć specyficzną formę zabezpieczenia, jakby coś miało nie tylko zmuszać mugoli od kierowania się w inne strony, ale również sprawiać, że i czarodzieje nie będą się interesować danym miejscem. Zaś spojrzenie w okna sprawiało, że mogli dostrzec mogolską rodzinę jedzącą obiad - więc albo Thomas miał jakieś omamy i stroił sobie żarty, albo ktoś zabezpieczył swoje lokum w dość niecodzienny sposób.